Posts Tagged 'Janusz Korwin-Mikke'

Polska scena polityczna

Dawno temu pisałem o tym jak to nie przepadam za braćmi Kaczyńskimi (wtedy było ich jeszcze dwóch), w przeciwieństwie do Donalda Tuska którego dażyłem sympatią. Niestety, z każdym dniem rządów PO coraz mniej lubię tego pana, a w zasadzie już go nie lubię. Obawiam się, że ta polska szara rzeczywistość nawet z najsympatyczniejszego polityka zrobi wroga publicznego numer jeden. W tym systemie, w tych skostniałych strukturach nie da się zrobić nic więcej. Premierem Polski mógłby zostać sam Jezus Chrystus (wiem, że wielu nadal w to wierzy), ale brakłoby mu cierpliwości i energii na te wszystkie cuda.

Tak naprawdę nie znam się na polityce, jestem tylko biernym obserwatorem. I z moich obserwacji wynika, że to partia/koalicja rządząca musi mieć swój program, a opozycja nie. Opozycja neguje to, co robi lub oświadcza rząd. W ten sposób kółeczko się kręci i wszyscy się świetnie bawią, raz będąc z jednej strony, innym razem z drugiej. Oczywiście pojawiają się nowe twarze, ale to jest tylko mały procent całości który i tak niczego nie jest w stanie zmienić.

Zadajmy sobie więc pytanie, czy tak to powinno wyglądać? Chyba nie. Być może znowu popełniam błąd licząc na osobę która jest w opozycji. Chcę jednak wierzyć, że Pan Janusz Korwin Mikke jest osobą prawdomówną. Faktem jest natomiast, że program jego partii sprzed 20 lat nie różni się za bardzo od tego dzisiejszego. Czy nie o to chodzi w polityce? Czy polityk powinien być najemnikiem który zagłosuje tak żeby utrzymać się przy korycie, czy powinien mieć swoje niezmienne poglądy i ich bronić, nawet jeśli przez 19 lat z tymi poglądami nie może wejść do Sejmu?

Spójrzmy prawdzie w oczy. Polska się rozsypuje. Żyjemy ciągle w kraju postkomunistycznym, niestety. Ten postkomunizm powinien trwać kilka lat, a trwa nieprzerwanie od 1989 roku. Mydli nam się oczy demokracją i wolnym rynkiem, ale przepisy prawne tego kraju nie pozwalają nam w pełni wykorzystać ich uroków. A interes w tym mają najbogatsi i najbardziej wpływowi Polacy oraz politycy którzy są ich pionkami. Tak naprawdę to oni decydują o tym jak wygląda Polska. I tak naprawdę mało ich obchodzi jak wygląda, dopóki sami żyją ponad stan.

Namawiam do wszelkich akcji na rzecz wzrostu popularności Janusza Korwina Mikke, bo tak naprawdę to popularność jest kluczem do sukcesu. Gorzej już chyba w naszym kraju być nie może, ale dopóki trwa wymiana stołków na Wiejskiej to na pewno nie będzie lepiej. Serce mnie zabolało, gdy usłyszałem o programie partii Janusza Palikota. Tak wielu podobieństw do Kongresu Nowej Prawicy nie miał nikt. A mimo to ludzie o tym nie wiedzieli. Głosowali na Palikota bo robił w okół siebie szum, bo już wcześniej go kojarzyli. Z tym że jest to kolejny najemnik, najpierw w PO, teraz we własnej opozycyjnej partii która już na dobre zadomowiła się w Sejmie i dała się wciągnąć w zabawę o nazwie polska scena polityczna. Szkoda.

Reklamy

Legalizacja broni

Ostatnio myślałem czym byłaby legalizacja broni w Polsce. Chyba byłaby katastrofą. Dochodzę do takiego wniosku, pomimo swoich dość liberalnych poglądów, więc coś w tym musi być.

Broń teoretycznie powinna być w domu, do ochrony rodziny. Nie wiem, czy prawo w USA (bo ten kraj stanowi podstawę naszych rozważań) pozwala na wynoszenie broni poza własną posiadłość. Chyba raczej tak. Będę się posiłkował debatą pomiędzy Januszem Korwinem-Mikke, a Maciejem Wieczorkowskim.

„Bandyta zawsze ma broń”, mówi J. Korwin-Mikke. Rzeczywiście, ma broń, ale nie jest to broń palna. Bandyta może mieć nóż, łom, kij baseballowy. Może mieć broń, ale wcześniej musi dostać na nią pozwolenie. Ewentualnie dostać ją na „czarnym rynku”, ale to też wymaga trochę zachodu. W przypadku legalizacji broni, każdy bandzior będzie nas straszył pistoletem. Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybym ja miał broń w domu, a bandyta nie, wtedy samym nożem mnie już nie nastraszy. Ale jak to pogodzić? Może tak jak już wspomniałem wcześniej, pozwolić na posiadanie broni tylko w domu, ale kto tego będzie przestrzegał? Na pewno nie bandyci. Albo wszyscy mają broń, albo nikt. Jeśli mają wszyscy, to znaczy że bandyci też, a na to nie można pozwolić. Czyli nikt nie może mieć broni.

J. Korwin-Mikke, mówi też, że w stanie Arizona na jednego mieszkańca przypada 2 i pół sztuki broni, podczas gdy w stanie Washington nie można mieć broni. Mimo to, w okręgu stołecznym liczba przestępstw była znacznie wyższa. Może rzeczywiście tak było, ale czy przy przekraczaniu granicy stanowej podlega się jakiejś kontroli? Proszę mi powiedzieć, bo nie wiem. Jeśli nie, to nie jest problemem transport broni z jednego stanu do drugiego. A jeśli takie kontrolę istnieją, to jest też coś takiego jak przemyt. Jeśli broń zostanie zalegalizowana w województwie śląskim, to niedługo w całej Polsce będzie równie łatwo dostępna, bo kto to skontroluje?

Ze strony zwolenników legalizacji broni, często pada przykład wypadków samochodowych. Pytają, czy mamy zabronić sprzedaży samochodów, skoro tyle ludzi ginie na drogach. Oczywiście, że nie. J. Korwin-Mikke dodaje też przykład trutki na szczury, bo przecież każdego można nią otruć. O ile trutkę na myszy może dostać każdy, o tyle za prawo jazdy trzeba zapłacić i zdać egzaminy. Poza tym, samochód służy do jeżdżenia, trutka na szczury – do trucia szczurów, a broń do strzelania i zabijania! Każdy przedmiot, który mam przy sobie, może mi posłużyć do pozbawienia kogoś zdrowia albo życia, ale żaden przedmiot nie został stworzony w tym celu.

Maciej Wieczorkowski mówi o lobby zbrojeniowym, które stoi na straży prawa do posiadania broni. J. Korwin-Mikke, żartobliwie podaje przykład lobbowania na rzecz margaryny. Problem w tym, że margaryna nie służy do zabijania, i trudno byłoby nią kogoś zabić, a bronią nie miesza się cukru w herbacie, tylko strzela do ludzi.

Na początku debaty J. Korwin-Mikke wspomina o karze śmierci. Dało mi to do myślenia i stwierdzam, że jeśli w Polsce miałaby nastąpić legalizacja broni, to konieczne jest też zaostrzenie kar i wprowadzenie kary śmierci. Tylko takie rozwiązanie, moim zdaniem, ma logiczne uzasadnienie.

Bardzo ciężko jest przewidzieć, jak zachowaliby się ludzie, po legalizacji broni. Być może funkcjonowanie społeczeństwa nie uległoby zmianie. Być może ilość przestępstw by spadła. Być może Polska stałaby się najbezpieczniejszym państwem świata. Jednak ryzyko jest za duże. Mamy zbyt wiele do stracenia. Wiara w ludzi jest potrzebna, ale zostawmy ją w sferze prywatnej każdego człowieka, i nie przenośmy jej na grunt prawny. Państwo ma chronić swoich obywateli, a nie kazać się bronić samemu. Moim zdaniem, lepiej chroni nie dając przyzwolenia na posiadanie broni.

Wyobraźmy sobie prostą sytuację: jemy wspólnie z całą rodziną obiad, gdy do naszego domu wkracza bandyta uzbrojony w legalnie zdobytą broń. Nasza broń jest w sypialni po drugiej stronie domu, bo przecież napady najczęściej zdarzają się w nocy. Pozostaje nam tylko modlić się, żeby napastnik ocalił nam życie, a zabrał wszystko co najcenniejsze. Inny przykład: śpimy, budzi nas dziwny hałas. Chwytamy pod poduszkę po broń, zapalamy światło, a do skroni mamy przystawioną lufę, nie swoją… Tym szelestem może też być nasze dziecko, które musiało w nocy pójść do toalety, a my do niego celujemy z broni…

Mimo sporej sympatii do Janusza Korwina Mikke, nie mogę zgodzić się z jego poglądami. Ta dyskusja mu się nie udała, nie podał zbyt wielu ciekawych argumentów, mimo, że zazwyczaj tak czyni (ten z państwem szwajcarskim był dobry, ale Szwajcaria to jednak inny świat). Jestem zdecydowanym przeciwnikiem legalizacji broni.


Statystyki bloga

  • 29,480 wejść

Goście

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031