Posts Tagged 'Hard Rock'

I turned to stone

budgie

Budgie – I turned to stone

I was born yesterday
Trouble seemed so far away
Now it seems my friends no longer call
Everything was better then
I can still remember when
I saw the future with a certain glow

So I turned to stone
As I learned to know
When I turned to stone
Tell myself I’m feeling all alone

Many days have passed me by
Celebrate with sunny skies
Still I know I need a helping hand
And the friends I thought I knew
See them change my every view
Now it seems I’m seeing them as they really are

So I turned to stone
As I learned to know
When I turned to stone
Tell myself I’m feeling all alone

Budgie official MySpace

Reklamy

Blow Up Your PC!

Jeszcze do niedawna wierzyłem w przesłanie płynące z utworu Blow Up Your Video. Jak pięknie było wyłączyć telewizor i pobiec na koncert. No właśnie, było…

Nie chodzi o to, że mało kto ogląda TV. Ani też o to, że koncertów mało, a jak są to naprawdę przeciętne. Chodzi o to, że nie wejdziemy na prawdziwy koncert legendy rock’a jeśli pół roku wcześniej nie kupimy biletu. Ktoś powie- co to za problem. Pewnie, problem żaden, jeśli mam iść do sklepu po ten bilet. Gorzej jak muszę go zamówić przez internet. Pomijam fakt, że mam na to tylko kilkanaście godzin, bo później już tych biletów zwyczajnie nie ma. Przypuszczam, że muszę posiadać jakieś specjalne konto bankowe obsługujące zagraniczne waluty, bo w złotówkach płacić nie można. A jeśli nie konto, to chociaż jakiegoś PayPal’a albo coś takiego. Kompletnie się na tym nie znam i nawet nie chce mi się tym interesować, dlatego tylko przypuszczam.

Tak czy inaczej, za tydzień zbieram się w sobie. Postanawiam, że się wszystkiego dowiem. Wchodzę na stronę i co widzę? PUBLIC TICKETS: SOLD OUT od góry do dołu. W myślach przybijam sobie piątkę. Ale cóż to? Za parę dni otrzymuję świetną wiadomość. Błogosławiony newsletter; FAN CLUB MEMBERS RECEIVE SPECIAL ACCESS! Z tego co pamiętam zapisywałem się do jakiegoś fanklubu, więc sprawa wydaje się być prosta. Gnam na stronę, ale szybko okazuje się, że członkostwo w tym jakże zacnym fanklubie kosztuje. I to niemało, bo $40. Przybijam sobie piątkę po raz drugi. Za jakiś czas jednak znowu dostaję email’a, a w nim wiadomość o dodatkowych koncertach w Europie. Powinienem się cieszyć, ale jakoś ciężko mi się uśmiechnąć.

Inna sprawa, że spośród 42 koncertów w całej Europie, nie będzie żadnego w Polsce. Tymczasem w Niemczech- aż 12! A koło 8 w Królestwie Zjednoczonym. Z opinii eksperta wiem, że tu nie chodzi o kasę, ani o frekwencję. Przecież ludzie zawsze przyjdą, dojadą. Chodzi o to, że nie ma obiektów do grania wielkich koncertów. Podczas gdy u naszych sąsiadów, jak widzimy, takie obiekty są za rogiem. I rosną jak grzyby po deszczu. A u nas? U nas nowa hala na 4 000 miejsc jest ultranowoczesna. Problem w tym, że do prawdziwego koncertu potrzeba w hali 15 000 miejsc, ale tak wielkich to my nawet stadionów nie mamy. Z drugiej strony można by zrezygnować z fajerwerków wizualnych i zagrać coś w szczerym polu, dla setki tysięcy fanów. Ale jaki to później wstyd, na koncertowym DVD oglądać legendy na jakimś zadupiu. Pod tym względem, Polska to jednak peryferia Europy. Ale i tak jestem zaszokowany tym co widzę na amatorskich filmikach. Początek trasy w USA to jakiś koszmar. Ludzie stojący pod samą sceną mają w koło siebie po pół metra wolnego miejsca. Patrzą w górę na wokalistę tak, jak na księdza który przemawia do nich z ambony. Ktoś z głębi przesuwa się do przodu, żeby dotknąć go, po czym wraca uśmiechnięty do kolegi z piwem i zdaje się mówić „widzisz jaki jestem odważny”. Jeśli zespołowi to nie przeszkadza, to znaczy że zależy im tylko na wpływach z tych koncertów, albo są już tym wszystkim zmęczeni i wszystko im jedno. Jednak ja w to nie wierzę. Na pewno plują sobie teraz w brodę, wspominają jak to było kiedyś i zastanawiają się z całym managementem co zrobili źle.

Odkąd pamiętam, byłem ogromnym fanem tej formacji. Najpierw ich uwielbiałem za to, że na półce taty stało 20 kaset z ich logo. Później fajnie było powiedzieć, że słucha się czegoś czego nikt nie zna. I na samym końcu pokochałem tę prostą ale jakże energiczną muzykę, ten image i te buntownicze teksty. Czekałem na nową płytę, byłem i jestem nią niemal zachwycony, ale cała ta historia z nową trasą koncertową jakoś ostudziła mój entuzjazm. Z jednej strony to trudno się dziwić, po prostu tak się dzisiaj te sprawy załatwia. No i szacunek za to, że nie sprzedają w sklepach swojej płyty w 10 wersjach, z koszulkami albo w pudełkach-trumnach. Mimo to i tak czuję się dziwnie, jakby ktoś mnie zdradził. Może źle to sobie wyobrażałem, może źle odbierałem. Tak czy inaczej, jest mi smutno i nic tego nie zmieni. No chyba, że wydadzą jeszcze jedną płytę i ich następna trasa będzie wyglądała inaczej.

Piosenki dzisiaj nie ma, posłuchajcie tego o czym napisałem na początku.


Statystyki bloga

  • 29,480 wejść

Goście

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031