Archive for the 'Obrazy' Category

Wybory 2014

Wybory samorządowe odbyły się 16 listopada, lecz do dzisiaj nie znamy ich wyników: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-samorzadowe-2014-oficjalne-wyniki-wyborow/6dk4d

Prezydent Komorowski oraz premier Kopacz wykluczają powtórkę, tylko jakim prawem? O tym powinien chyba zadecydować NIK albo jakiś sąd na podstawie ustaleń policji i prokuratury?

Szef PKW oraz dwóch sędziów podaje się do dymisji, chociaż nadal nie podano oficjalnych wyników, o czym to świadczy? Kto teraz dopilnuje tego, aby w te wyniki można było uwierzyć?

Jak to się stało, że PSL otrzymał aż 17% (nadal nieoficjalnie), skoro sondaże nie dawały im nawet 10%? Czy ma to związek z „cudem nad urną” sprzed 4 i 8 lat?

Zresztą cuda zdarzyły się i teraz, konkretnie w Szczecinie gdzie wybory wygrała osoba która… nie kandydowała na prezydenta.

Oto relacja przewodniczącej komisji wyborczej:

Tak natomiast wyglądały urny w niektórych komisjach:

Polacy wrzucali swoje głosy do śmietników.

 

Gdy słyszymy to wszystko i na koniec widzimy takie obrazki, to człowiek się zastanawia – czy Polska, jako naród, w ogóle jeszcze istnieje? Czy mamy jeszcze jakieś wartości o które możemy dbać? Czy nadal jesteśmy Polakami? Czy to nie jest sabotaż? Czy te wybory to nie jest jakiś żart, jakaś akcja obcych służb? Czy to jest sen czy jawa? Co pomyśleliby ci, którzy za ten kraj zginęli?

Wszystkie te linki są dowodami na to, że Polska nie jest ani krajem demokratycznym, ani nie jest krajem prawa. Rządzą nami grupy interesów, chyba nikt trzeźwo myślący nie ma wątpliwości że tak jest. W mediach sprawę zaczęto uciszać, krytyczne komentarze istnieją tylko w sieci, której rząd jeszcze nie ocenzurował tak jak telewizji.

Polacy nie wiedzą czym jest demokracja, nie potrafią z niej korzystać, nie przestrzegają jej zasad. Im szybciej ten ustrój upadnie, tym lepiej. Na czele państwa stoją koledzy i koleżanki:

Premier Kopacz pieje z zachwytu nad wynikiem koleżanki Gronkiewicz-Waltz.

Reklamy

Gierestrojka

Niedawno pisałem o białostockim prokuratorze i swastyce namalowanej na murze, na końcu Polski. Media były oburzone, niektórzy twierdzą że „opinia publiczna” również, chociaż tą opinią jest oczywiście stanowisko mediów. Ciekaw jestem czy ktokolwiek zareaguje w tym przypadku:

oto oglądając kolejny odcinek mojej ulubionej telewizji internetowej, zwróciłem uwagę na reklamowy banner, który wygląda tak:

Reklama Gierestrojka

Może jestem przewrażliwiony. Może tylko ja widzę wyraźne nawiązania do komunistycznego reżimu.

Zainteresowanym proponuję odwiedzić stronę pod adresem http://www.gierejstrojka.pl

Tematyka niewinna. Po prostu kolejna witryna z gierkami on-line. A jednak uczucia mamy mieszane. Strona jest naszpikowana radzieckimi symbolami; czerwonymi gwiazdami, sierpem i młotem, na górze widzimy nawet napisy CCCP i ZSRR. Czy jest to żart, czy jest to próba przemycenia zakazanych prawnie treści? Czy jest to propagowanie komunizmu?

Oczywiście dla mnie, osoby względnie dojrzałej, strona nie jest niczym złym. Zastanawiam się jednak co może być bardziej szkodliwe: krzywo namalowana swastyka na jakimś murze, czy reklama która wyświetla się na kilkudziesięciu albo nawet kilkuset tysiącach monitorach codziennie?! Jeśli swastykę można dowolnie zinterpretować, to takie reklamy i strony również. Dlaczego żadna prokuratura jeszcze się tym nie zainteresowała?

Na tym właśnie polega wybiórczość działania i interesowność grup nacisku. Trudno powiązać komunistów z narodowcami. Faszyzm nadaje się do tego o wiele lepiej. A do komunistycznych wartości odnoszą się nie tylko obecni politycy, ale także cała UE. Sprawa jest banalna, uzasadnienie może być tylko jedno: witryna promuje gry on-line, a nie komunizm. I zapewne takim wyrokiem skończyłoby się dochodzenie. I zapewne nikt nie będzie miał do prokuratora pretensji.

Jakiś czas temu w telewizji pokazano spot reklamowy sieci komórkowej Heyah. W głównej roli wystąpił Włodzimierz Lenin. Sprawa odbiła się szerokim echem, reklamę usunięto. I to jest przykład na brak logiki w działaniu naszych władz. W przypadku komunizmu, symbolika jest dozwolona i może być dowolnie wykorzystywana. Problem się zaczyna dopiero wtedy, gdy produkt reklamuje się Leninem, Stalinem, czy innym zbrodniarzem. Natomiast w przypadku faszyzmu, wystarczy jedna nabazgrana gdzieś swastyka, żeby zrobić z tego aferę.

Być może rzeczywiście okrucieństwo III Rzeszy było większe niż okrucieństwa PRL-u, ale przecież trwało krócej, i było jeszcze zanim powstał PRL. Nie mam zamiaru wybielać postaci Hitlera czy jego działań (chociaż podobno Stalin był większym tyranem). Zastanawia mnie tylko, jak to jest, że o faszyzmie tak bardzo wszyscy pamiętają, a zapomnieli o tym co było raptem 24 lata temu. To tylko kolejny dowód na to, że obecny porządek polityczny ma sporo wspólnego z minioną epoką. Pan Janusz Grobnicki (Centrum Adama Smitha) kilka dni temu w Superstacji dosadnie opisał dzisiejszą rzeczywistość:

W 89 roku zmienił się w Polsce tylko ustrój gospodarczy. Nie zmienił się ustrój polityczny.

Baltic Pride

W Wilnie przeszła parada homoseksualistów Baltic Pride

27.07. Wilno (PAP) – Około 600 osób przeszło w sobotę główną ulicą Wilna, aleją Giedymina, w paradzie homoseksualistów Baltic Pride, która przez kilka miesięcy na Litwie wywoływała kontrowersje. Manifestujących obrzucono jajkami. Zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Polska Agencja Prasowa

Zanim cokolwiek napiszę na ten temat, muszę przyznać się do pewnej rzeczy (być może trochę wstydliwej). Otóż nie mam absolutnie nic przeciwko homoseksualistom, dopóki swoje upodobania zostawiają w domu i nie wykrzykują ich na ulicy. Wszak nie wyrządza mi żadnej krzywdy sąsiad który zaprosił swojego kolegę na noc. Problem powstaje, gdy chcą nam coś narzucić – może niekoniecznie zmianę orientacji, ale na przykład nienaturalną akceptację takich postaw. Seksualność jest prywatną sprawą każdego z nas, i tak powinno zostać. Głoszenie takich postulatów publicznie uważam za wielce niestosowne, a także w pewnym sensie niemoralne. A zatem nie jestem przeciwnikiem homoseksualistów, większość z nich to normalni ludzie, pracujący, uczący się. Jestem przeciwnikiem takich dziwnych organizacji.

Przyjrzyjmy się logo organizacji Baltic Pride:

Logo Baltic Pride

Zawiera ono barwy narodowe trzech krajów: Łotwy, Estonii i Litwy. Dzięki temu wiemy, że nie jest to inicjatywa narodowa. Te osoby nie walczą o legalizację związków na Litwie czy przeciwko dyskryminacji na Łotwie. Śmiem twierdzić, że za tym pięknym logo kryją się osoby z zupełnie innych regionów Europy, może nawet świata. Objęcie swoim działaniem 3 krajów wcale nie jest bez sensu. Wspólnie te 3 państwa liczą niecałe 7 milionów obywateli. Na marsz przyszło 600 osób, a rozgłos ogromny. Czy jakiekolwiek media by o tym wspomniały, gdyby im nie zapłacono albo gdyby nie miały w tym jakiegoś interesu? Nie sądzę.

Do ochrony marszu było potrzebnych 500 policjantów. Czy tak działa demokracja? Czy mniejszość może narzucać większości swoje racje? To jest pytanie także do osób które są zwolennikami Parady Równości w Polsce. Oczywiście, bywa tak, że mniejszość ma rację, a następnie jej postulaty są wprowadzane życie. Jednak najczęściej wystarczy tylko zwrócić uwagę na problem, a nie robić z tego co roku wielkie wydarzenie.

Homoseksualiści zawsze istnieli, i będą istnieć. Można powiedzieć, że homoseksualizm leży w ludzkiej naturze. Mimo że marsze homoseksualistów pojawiły się niedawno, to sam homoseksualizm radził sobie przez tysiące lat doskonale, bez niczyjej pomocy. Kwestią wyłącznie kulturową jest, czy na danym obszarze jest to tolerowane/akceptowane, czy też nie. Nie zmienią tego żadne parady. Mogą wywołać jedynie konflikt, który nie służy nam w żadnym stopniu.

Dane odnośnie liczby homoseksualistów trzeba traktować z dystansem. Wiele badań jest przeprowadzanych na zlecenie, albo przez samych zainteresowanych. Następnie te dane służą im w debacie, dane przekłamane i nieprawdziwe. Należy też pamiętać, że spośród 600 uczestników Baltic Pride 2013, nie wszyscy są homoseksualistami. Osobiście śmiem twierdzić, że gejów i lesbijek jest na samej Litwie o wiele więcej. Dlaczego więc nie pojawili się na marszu? Daleko przecież nie mieli. Może nie utożsamiają się z tym niedookreślonym ruchem? A może odpowiada im obecny porządek, kiedy to mogą prowadzić normalne życie, a to co dla nich najważniejsze zatrzymują dla siebie i swoich bliskich. Zachowują się normalnie, wyglądają normalnie, nie prowokują swoim zachowaniem.

Quo vadis Polsko?

Portal wMeritum.pl donosi, że zadłużenie ZUS-u będziemy spłacać wraz z naszymi dziećmi i wnukami jeszcze przez najbliższe 50 lat. Źródło: http://wmeritum.pl/dziura-w-budzecie-zus-jeszcze-przez-50-lat/

Lubię zadawać pytania, więc oto kolejne z nich: kto na to pozwolił? Jak można było na to pozwolić? Czy zadecydował brak kompetencji, czy może świadome działanie na szkodę narodu w zamian za jakieś wymierne korzyści?

Brak naturalnego instynktu samozachowawczego jest zastanawiający. Jak oni chcą dalej kraść nasze pieniądze, skoro niedługo nie będzie co kraść? Muszą obniżyć podatki, zostawić trochę szmalu w naszej kieszeni, żeby później go od nas wyłudzić. Krótko mówiąc w ich interesie jest, abyśmy się teraz czegoś dorobili. Obawiam się jednak, że trafiliśmy na wybitnie toporne pokolenie polityków. Obawiam się, że nie przyjdzie im to do głowy. Będą nas doić, z ostatniej złotówki, z każdego grosza. To smutna perspektywa.

Gdyby Polska była jednym ze stanów USA, byłaby na 6 miejscu pod względem powierzchni. Jednocześnie byłaby największa pod względem liczby ludności! To ciekawostka, która utwierdza mnie w przekonaniu, że podobny system gospodarczy wspaniale rozwijałby się w naszym kraju. Oczywiście są znaczące różnice między Polską a USA, na pewno nie przeniesiemy wszystkiego w skali 1:1. Chodzi o sam zamysł, ideę. Czy nie warto spróbować? Mamy jeszcze coś do stracenia? Pracy u nas nie ma, perspektyw też nie, utraciliśmy nawet suwerenność. Teraz walczymy tylko o to, aby nie zniknąć ponownie z mapy świata.

Są to oczywiście moje prawicowe marzenia o wolnym rynku, o prywatnych sektorach, o braku biurokracji, o uczciwości i normalności. Sam nie jestem pewien, czy umiałbym się w takiej rzeczywistości odnaleźć. Jestem jednak w stanie zaryzykować, bo wierzę, że jest to jedyna droga którą warto podążać.

Zadłużanie naszego państwa odbywa się za zgodą wszystkich większych obozów politycznych. Mało kto się sprzeciwia, są to głównie pojedyncze jednostki. Opozycja najbardziej zwraca uwagę na mało istotne kwestie, które dotyczą tylko część z Nas. Tematy naprawdę istotne zostają przemilczane, bo przecież wszyscy w tym zadłużeniu mają jakiś interes. Jak się w końcu Polacy zorientują, to nie poleci jedna ekipa. Polecą wszystkie które mogły nas wtedy uratować, ale tego nie zrobiły.

Najwięksi polityczni wrogowie darzą się wyjątkową sympatią.

Najwięksi polityczni wrogowie darzą się wyjątkową sympatią.

Nowomowa polska

nowomowa «język władzy i kontrolowanych przez nią środków przekazu w państwach totalitarnych, służący do manipulowania ludźmi i nastrojami społecznymi»

Źródło: Słownik języka polskiego PWN

 

Swastyka, symboliczny i ornamentalny znak w postaci równoramiennego krzyża o ramionach zagiętych pod kątem prostym w tym samym kierunku. Jako symbol pomyślności i szczęścia szeroko rozpowszechniona w starożytnym i we współczesnym świecie.

Źródło: Encyklopedia WIEM onet.pl

 

Swastyka (dewanagari स्वस्तिक, transliteracja svastika, transkrypcja swastika, 卐) – znak zazwyczaj w kształcie równoramiennego krzyża, o ramionach zagiętych pod kątem prostym. Nazwa swastika pochodzi z sanskrytu i oznacza „przynoszący szczęście” (swasti – powodzenie, pomyślność, od su – „dobry” i asti – „jest”, -ka sufiks rzeczownikowy).

Źródło: Wikipedia

 

  • swastyka

    1. «ornament w kształcie krzyża o równych ramionach załamanych w jedną stronę pod kątem prostym»
    2. «godło hitlerowskiej organizacji politycznej, mające postać krzyża o ramionach załamanych pod kątem prostym w prawo»

Źródło: Słownik języka polskiego PWN

 

W świetle tych wszystkich definicji, nie rozumiem zupełnie nagonki na prokuratora który uznał swastykę za międzykulturowy znak symbolizujący szczęście. Wszystkie poważniejsze źródła na pierwszym miejscu podają właśnie to znaczenie swastyki, dopiero drugim, niejako dopiskiem czy też ciekawostką jest fakt, że została skradziona przez Hitlera i służyła za logo najstraszliwszego reżimu na świecie. Prokurator pod naciskiem zmienił swoje oświadczenie, co stawia pod znakiem zapytania niezależność polskiej prokuratury. Ale ten incydent jest tylko narzędziem.

Narzędziem do walki z rzekomym faszyzmem. Ktoś namalował swastykę na osiedlowym garażu czy murze w środku miasta – nieważne. Pytanie dlaczego? Może rzeczywiście jest faszystą i czci Adolfa Hitlera, może był z kolegami i chciał im zaimponować, może pierwszy raz w ręce miał spray i nie wiedział co z nim zrobić. Szczerze mówiąc – swastyki na murach widzę od zawsze, tak samo jak hasła o Żydach czy klubach piłkarskich. Nigdy nie było z tym problemu, wszyscy przechodzili obok tego obojętnie, nagle jedna swastyka zmieniła wszystko, przelała czarę goryczy. Czyżby? A może to kolejne narzędzie?

Narzędzie do zwalczenia nowej siły politycznej, czyli ruchów narodowych. Rzekomy faszyzm, z którym prowadzi się walkę, jest celowo utożsamiany z narodowcami. Każdy zamaskowany mężczyzna w dresie, którego zachowanie odbiega od ustalonych norm, jest nazywany narodowcem, na zmianę także faszystą lub nazistą. Dowolność operowania tymi słowami, ich naprzemienność, wzbudza u mnie zdziwienie a nawet lekki niepokój. A przecież narodowiec to niekoniecznie faszysta, litości.

Z całą pewnością można stwierdzić, że ktoś tym kieruje, i komuś zależy żeby tak było. Nasuwa się jednak pewno pytanie. Skoro tylu polityków śpiewa jednym głosem, tak im się ta nowomowa spodobała, to jaki jest tego powód? Moim zdaniem mogą być tylko dwa: albo wszyscy są w to wciągnięci i robią to świadomie, albo są kretynami, wierzą w coś co nie zostało wymyślone na serio, to tylko po to żeby omamić ludzi, zwabić ich do złotych klatek – jak się później okaże zardzewiałych, jedynie obklejonych złotą tasiemką. To takie popularne u nas.

A co jeśli ten straszny wandal który namalował swastykę, rzeczywiście myślał o jej pozytywnym znaczeniu? Niektórzy uważają, że posiadają zdolność czytania w myślach. Ale w całej tej sprawie jakoś nikt tego nie dostrzega.

Ta zmyślna nowomowa na pewno idzie w kierunku utrzymania obecnego porządku. To chyba cel nadrzędny. Kolejnym, jakoby przy okazji powodem, jest możliwość ponownego skłócenia Polaków. Tych myślących z tymi, którzy ślepo wierzą w telewizję i to co w niej pokazują, a jak wiemy pokazują to co im wygodniej. Pytanie jak długo damy się tak traktować. Jak długo zajmie nam nauka samodzielnego myślenia.

Znak drogowy w Japonii

Znak drogowy w Japonii

Czy Donald Tusk ogląda pornole?

Tusk: Nie będzie blokady stron pornograficznych

Nie zablokujemy dostępu do legalnych treści, nawet jeśli estetycznie czy etycznie nam nie odpowiadają – wskazał premier.
Ciekawa deklaracja ze strony premiera. Gotowi jesteśmy pomyśleć, że Donald Tusk rzeczywiście ma liberalne poglądy i nie ma zamiaru nikomu niczego zakazywać. Tym bardziej, że problem dotyczy jakże istotnej dla nas wszystkich pornografii w Internecie.
Komu tym razem uległ Donald Tusk?

Komu tym razem uległ Donald Tusk?

Tylko czy przypadkiem nie chodzi o tę obrzydliwą poprawność polityczną? Albo co gorsza – skoro pozwala się dzieciom oglądać parady homoseksualistów, to daje się też możliwość oglądania seksu poprzez Internet. Należy przy tym pamiętać, kto w tym Internecie odgrywa główną rolę – najmłodsze pokolenia.
Być może jestem przewrażliwiony lub żyje w innej rzeczywistości, ale według mnie oba zabiegi mają na celu zabicie  w naszym narodzie poczucia wspólnych korzeni, tradycji, ambicji, pragnień. W kraju który uważa się za katolicki, dyskusję na temat pornografii w Internecie uważałbym za bardzo słuszną. Nawet mimo całej mojej niechęci względem katolickich dogmatów.
Tymczasem premier Tusk po prostu nam oznajmił, że nie ma zamiaru blokować pornoli. Nie było żadnej rozmowy, debaty, tak po prostu… Swoją drogą, ciekawe czy ludzie wyszliby na ulicę, gdyby te pornole chciano zablokować.
Nie należy jednak zapominać, że wszyscy politycy, bez wyjątku, podatni są na wpływy różnych lobby. O ile w Polsce nie mamy jakiegoś znaczącego lobby pornograficznego, producentów czy wytwórni, to na pewno z tych witryn ktoś ma ogromny zysk.  Równie prawdopodobne jest, że poszło o coś innego, niekoniecznie o kasę.
Proponuję wejść płytko w głowę Donalda Tuska. Co ten człowiek musi czuć. Tyle spraw na głowie, nie jest zmęczony? Nie ma dosyć? Lubi swoją pracę? Może jest od niej uzależniony? A może widząc siebie w roli najważniejszej osoby w kraju, rozpierająca duma karze mu dalej zapisywać się w kartach historii (niekoniecznie pozytywnie). Może nie chodzi o kasę, o ludzi, o kraj, tylko o własne chore ambicje. Mały człowiek, który miał okazję poczuć się wielki. I tej okazji nie chce wypuścić z rąk, za nic. Może dlatego politycy tak łatwo ulegają różnym wpływom.

LOT na dnie, winnych brak

Każdy myślący dorosły osobnik doskonale wie, że redaktorzy Gazety Wyborczej – delikatnie mówiąc – nie są zbyt rzetelni. Fakt ten nie podlega dyskusji, mimo to chciałbym przedstawić Państwu arcyciekawy komentarz dot. Polskiej Linii Lotniczej LOT z dnia 11 czerwca 2013, z pierwszej strony tegoż zacnego dziennika:

lot

A teraz to co przeczytałem między wierszami:

Komisja Europejska ma decydujący wpływ na to, czy LOT otrzyma kolejną pożyczkę czy nie. Polski rząd nie może podjąć suwerennej decyzji, nie może wydać własnych pieniędzy zgodnie z uznaniem. To jest wręcz absurdalna sytuacja. Polska dzięki UE stała się jej województwem (czy raczej powiatem), w zamian za trochę kasy oddaliśmy swoją wolność.

Planuje się zwolnienia aż 800 osób (ponad 1/3). Co ci ludzie będą później robić? Kto ich zatrudni? Gdyby LOT był prywatny i nagle by upadł (gdyby był prywatny to by nie upadł), to na jego miejsce wskoczyłby inny przewoźnik i zatrudniłby tych biednych ludzi. A tak…

Część z tych pracowników którzy zostaną muszą „liczyć się ze zmianą formy zatrudnienia”. Co to znaczy? Tylko się domyślam, że zamiast umów o pracę otrzymają śmieciowe umowy zlecenie. W państwowej firmie utrzymywanej za pieniądze podatników? Przecież to skandal.

LOT pozbędzie się części samolotów. Przypomnę, że jeszcze niedawno tak się podniecano nowymi Dreamliner’ami. Jak ktoś twierdził że to niepotrzebny wydatek to pukano się w czoło, a teraz proszę. Osoby które zdecydowały o tym zakupie powinny zostać oskarżone o świadome narażenie na straty państwowej spółki, a w efekcie surowo ukarane. A najśmieszniejsze jest to, że tych Dreamliner’ów LOT jeszcze nawet nie posiada, ba, nawet jeszcze za nie do końca nie zapłacił. Paranoja.

Rząd już przygotowuje się do opuszczenia tonącego statku (pikującego samolotu). Wymyślił wszak genialny plan: najpierw publicznej spółce damy trochę dodatkowych publicznych pieniędzy (pewnie jakieś drobne zostały w kieszeni, wiadomo jak to jest w monopolowym), a następnie sprzedamy ją prywatnemu inwestorowi! Genialny pomysł, pozbierali od ludzi pieniądze na LOT i jego ratowanie, a teraz go sprzedadzą i wszystko zostanie w ich łapskach. Czy cokolwiek zostanie nam zwrócone? Szczerze w to wątpię…

Teraz kilka liczb; straty LOT-u na początku 2013 roku wynosiły 242 mln zł. Rząd udzielił 400 mln pożyczki (chciałby pożyczyć drugie tyle ale Komisja Europejska mu nie pozwala). Przez ostatnie 4 lata LOT sprzedał swoje udziały warte 1,3 mld zł! Tych pieniędzy już rzekomo nie ma.  Szef LOT Sebastian Mikosz liczy na odszkodowanie od Boeinga, przez którego LOT poniósł 160 mln strat. Zakładając że LOT od 2007 roku przynosi straty w wysokości 242 mln rocznie, to w sumie strata wynosi 1 mld 452 mln zł (a raczej na pewno jest to mniejsza kwota). Tymczasem w ostatnich 4 latach otrzymał aż 1 mld 700 mln (oczywiście opieramy się na tym co jest napisane w artykule). Powstaje zatem pytanie, gdzie jest 248 mln zł? To jest kwota, którą można by spłacić obecne zadłużenie LOT.

Pod tą zabawną notką widzimy odnośnik do strony nr 21 – „Co czeka pasażerów LOT-u?”. A ja wolałbym się dowiedzieć kto odpowie za te ogromne straty, za te złe decyzje, za ten – krótko mówiąc – sabotaż, bo inaczej się chyba tego nie da nazwać. Ani na pierwszej, a nie na dwudziestej pierwszej stronie nie ma nawet pół słowa o tym kto jest za ten bałagan odpowiedzialny. Mimo to autor tych wypocin nadal będzie się dumnie nazywał dziennikarzem. Pozdrawiam dziennikarzy.

Drodzy czytelnicy, wniosek jest prosty i bardzo smutny. Jesteśmy okłamywani i okradani, a następnie okłamywani jeszcze raz. Spółki państwowe dają pole do popisu cwaniakom, krętaczom i złodziejom. Żadna prywatna firma nie pozwoliłaby sobie na takie straty, bo kapitał prywatny należy do kogoś i ten ktoś nim zarządza, w związku z tym robi to najlepiej jak umie. Tymczasem kapitał publiczny jest własnością nas wszystkich (kilkudziesięciu milionów ludzi), i trudno każdego zapytać o zdanie. Na domiar złego, tymi pieniędzmi nie zarządzamy sami, zarządzają politycy, którzy żyją w innym świecie, którzy nie czują odpowiedzialności za te wszystkie straty.

Na koniec pytanie: czy nadal będziemy głosować na wrogów naszego narodu, czy może w końcu damy szansę komuś innemu?


Statystyki bloga

  • 29,511 wejść

Goście

Grudzień 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031