Archive for the 'Filmy' Category

Filmy prawdy

Ostatnio ktoś trafił na tę stronę za pośrednictwem wyszukiwarki wordpress’u wpisując w nią frazę „filmy prawdy”. Wątpię, że znalazł tu to czego szukał. Nie wiem też o jakie „filmy prawdy” dokładnie chodziło. Skłoniło mnie to jednak do pewnej refleksji. Jaki film można nazwać filmem prawdy?

Wydaje mi się, że wszystkie filmy są filmami prawdy, a w szczególności te których akcja toczy się w czasie rzeczywistym i przedstawiają hipotetycznie rzeczywiste wydarzenia. I takie filmy najbardziej lubię oglądać. Oczywiście fabuła, akcja, gra aktorów, to aspekty na których najbardziej się skupiamy, ale ja największą przyjemność czerpię z obserwacji tzw. scenografii. Lubię oglądać polskie filmy początku lat 90. Lubię ten klimat, a filmy doskonale oddają ówczesną rzeczywistość. Dlatego też każdy film jest chociaż po części „filmem prawdy”.

Reklamy

Czy marihuana powoduje, że sięgamy po mocniejsze narkotyki?

[…] palenie marihuany bardzo często powoduje sięgnięcie po mocniejsze narkotyki… Mocniejsze papierosy są tylko z nazwy. Podobnie pijący nie bardzo może sięgnąć po coś mocniejszego. Alkohol jest taki sam i w piwie i wódce…

Taki post znalazłem na jakimś internetowym forum. To zresztą nie tylko wypowiedź jednej osoby, ale punkt widzenia większości społeczeństwa. Niestety takie rozumowanie nie jest do końca prawidłowe.

Alkohol, papierosy i marihuana to używki, więc nie ma sensu ich jakoś specjalnie dzielić. Od wszystkiego można się uzależnić, bo wszystko jest narkotykiem na dobrą sprawę. Cały „cykl” zaczyna się od tego, co najłatwiej dostępne, czyli alkohol i papierosy. Niektórzy poprzestają – z różnych względów – tylko na tym, inni szukają czegoś nowego i tak trafiają na marihuanę. I znowu, jedni kończą swoje eksperymenty a drudzy prowadzą je dalej.

Szkic tego krótkiego wpisu wisiał u mnie w profilu już jakiś czas. Postanowiłem go dokończyć i opublikować po obejrzeniu filmu The Union – The Business Behind Getting High. Tam również jeden z ekspertów przytoczył przykład mleka które jest jedynie przystankiem na drodze do uzależnienia alkoholowego.

Co napisać dziewczynie na naszej-klasie?

Właśnie tak brzmi jedna z fraz, dzięki której ktoś trafił na ten blog. Niestety nie wiem co napisać dziewczynie na naszej-klasie. Tym bardziej, że nie wiem jaki ma być tego efekt. Mogę się tylko domyślać, dlatego też zamieszczam dialog z filmu Słodko gorzki:

Shelley – Dzień dobry
Dziewczyna – Dzień dobry
Shelley – Jesteś bardzo ładna, chciałbym cię poznać
Dziewczyna – Dziękuję
Shelley – Platon opowiadał, że kiedy zrzucano ludzkie dusze z nieba na ziemie to pękały i rozpadały się na połówki, i od tego wypadku błąkają się po ziemi w poszukiwaniu tej swojej drugiej połowy. I wiesz, kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem, to od razu wiedziałem, że to właśnie ty jesteś tą moją połową. Czujesz to samo?
Dziewczyna – Nie wiem
Shelley – Jest taka stara serbska pieśń „Jutro będzie koniec świata, nie przepadnie – mała strata”. I do dziś też tak myślałem, do dziś… Życie nie jest zepsute, życie ma tylko gorzko słodki smak. Jesteś taka słodka i tak gorzkie jest to, że jesteś taka młoda, ale z żadnego z tych smaków nigdy bym nie zrezygnował
Mat – Ty, Shelley, długo tak możesz?
Shelley – Długo. Akceptuję cię taką jaką jesteś, piękną, młodą, niedostępną. Ale może kiedyś, za 2 lata…

A tu oryginalna scena z filmu, jakby ktoś chciał się nauczyć na pamięć i wyrecytować przed dziewczyną: http://www.youtube.com/watch?v=mwzT3WfhnfU

Impertynencja

Może nie powinienem tutaj faworyzować czy dyskredytować jednych czy drugich polityków. Może powinienem sobie odpuścić. Ostatnio jednak miarka się przebrała.

Nie ukrywam, że większą sympatią darzę Donalda Tuska. Bracia Kaczyńscy nie wzbudzają we mnie pozytywnych emocji.

Ostatnio hitem na YouTube jest wypowiedź Jarosława (chyba) Kaczyńskiego. Najpierw człowiek ten wykazuje się ignorancją, bo nie wie w jakiej hali sportowo-widowiskowej się znajduje. Dobrze, że chociaż znał nazwę miasta do którego przyjechał. Ale to nic. J. Kaczyński poproszony o „jeszcze dwa słowa” wyrzuca z siebie, że Tusk jest zakompleksionym prowincjuszem. Jeśli takie słowa, jako pierwsze przychodzą do głowy liderowi opozycji, to ja nie chcę w tym kraju opozycji.

A przecież to nie jedyna wpadka braci Kaczyńskich (niestety dla mnie to jest jedna osoba, tyle, że w dwóch ciałach). Nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Interes partii jest dla nich ważniejszy niż interes państwa. Mylą Jaruzelskiego z Kwaśniewskim, Iran z Irakiem, III RP z IV RP, Samoobronę z PO. Śmieją się z angielskiego Tuska, a sami na pytanie „do you speak a little bit german?” odpowiadają tylko „no, no, english raczej”.

Nie chcę, żeby premierem czy prezydentem mojego kraju był ignorant, prostak, człowiek mały i niemądry.

Legalizacja broni #2

simpsons

The Simpsons

Trzy kolory: Czerwony

Trzecia i ostatnia część „Trzech kolorów” z 1994 roku. Jest to też ostatni film Krzysztofa Kieślowskiego, który zmarł w 1996 roku. Co ciekawe, reżyser nie znał języka francuskiego.

Młoda modelka Valentine potrąca psa. Zawozi go do weterynarza, a następnie do jego właściciela – zgorzkniałego starszego mężczyzny. Ten nie chce jednak psa, każe Valentine zabrać go. Po czasie pies ucieka i wraca do swojego właściciela. Valentine poznaje go bliżej. Okazuje się, że to emerytowany sędzia, którego zajęciem jest przechwytywanie i podsłuchiwanie rozmów telefonicznych sąsiadów. Valentine jest oburzona i wystraszona. Postanawia powiadomić o tym sąsiadów, ale nie jest to wcale takie proste. Wraca do sędziego. Ich znajomość trwa, aż w końcu przeradza się w przyjaźń. Valentine ma chłopaka, który wyjechał służbowo i kontaktuje się z nią telefonicznie. Pewnego razu bohaterka zapomina włączyć automatyczną sekretarkę, przez co narzeczony posądza ją o zdradę. Valentine nie może tego zrozumieć, jest jej z tego powodu bardzo ciężko. Obok tej historii, istnieje jeszcze wątek świeżo upieczonego sędziego (August). Ma on własne mieszkanie, samochód, dziewczynę, pracę, życie u stóp. Jego życie załamuje się, gdy odkrywa, że jest zdradzany. Podczas ostatniego spotkania Valentine i starego sędziego, ten opowiada jej historię swojego życia. Jest to po części też historia młodego sędziego. Oboje mieli przed sobą wspaniałą przyszłość, oboje zostali zdradzeni. Obydwoje wybrali się w podróż po kanale La Manche aby śledzić swoje byłe narzeczone. Z tą podróżą jest związana ostatnia scena. Wypadkowi ulega prom morski. Przeżywa jedynie kilka osób, w tym: Julie i Olivier, Karol i Dominique, Valentine i August.

Po raz kolejny mamy motyw zdrady, mimo, że obok niego istnieją inne, wydawałoby się ważniejsze. „Czerwony” to być może najlepszy z całej trójki kolorów. Znowu zdrada w moim odczuciu wybija się na pierwszy plan.

Scena w której August podgląda swoją kobietę przez okno, jest brutalniejsza, smutniejsza i bardziej wstrząsająca od tej w „Białym” kiedy Karol rozmawia z Dominique. Wtedy właśnie ma niezbity dowód na to, że został oszukany i zdradzony. Doznaje szoku, nie jest sobą. Nie wie co ma ze sobą zrobić. Stary sędzia prawdopodobnie przeżył to samo. Całe szczęście twórcy filmu oszczędzili nam drugiej podobnej sceny. Mógłbym na niej nie wytrzymać. Równie smutne i upokarzające jest zachowanie narzeczonego Valentine. Dziewczyna spóźniła się parę minut do domu i od razu została posądzona o zdradę, podczas gdy była wierna jak pies. A może zdradzała psychicznie swojego chłopaka z emerytowanym sędzią, przyjacielem? To chyba jednak można Valentine wybaczyć. Nie było groźby zdrady fizycznej.

Czerwony – braterstwo. Chyba nie do końca rozumiem intencje reżysera. Może chodzi o przyjaźń młodej dziewczyny i starego mężczyzny? Może o brak braterstwa (chłopak Valentine i dziewczyna Augusta)? Może o końcową scenę w której wszyscy się spotykają? Prawdopodobnie to jest odpowiedź na pytanie czym jest braterstwo w tym filmie.

Braterstwo bezpośrednio wiąże się z zaufaniem. Zdrada to najgorsze, co może spotkać człowieka, bo łączy w sobie kłamstwo (koniec zaufania) i zerwanie braterstwa, więzi która być może tworzyła się przez lata. Na dodatek dzieje się to bez wiedzy i zgody jednej ze stron. Często pokrzywdzeni muszą sami odkrywać prawdę, co tylko potęguje ból. Słyszałem opinie, jakoby „Trzy kolory” były opowieścią o miłości. Może rzeczywiście. Wygląda na to, że każdy z bohaterów w końcu znajduje swoją miłość. Ale przez jakie męki musieli przejść, aby tę miłość osiągnąć. Dla mnie to opowieść o zdradzie. O zdradzie szeroko pojętej, ale także tej konkretnej, zdradzie miłosnej. Dlatego cała trylogia była dla mnie wstrząsem. Zachęcam do obejrzenia jej (być może ponownie) i spojrzenia na problem właśnie z tej strony. To zaskakujące, jak wiele cierpienia dostarczają nam nasi najbliżsi. To chyba oni sprawiają nam najwięcej bólu. Smutne, ale prawdziwe…

Trzy kolory: Biały

Biały, to druga odsłona „Trzech kolorów” sfilmowana w 1994 roku. Tylko w tej części dominuje język polski, a akcja rozgrywa się między innymi w Warszawie.

Film otwiera scena rozprawy sądowej. Tej samej, na którą przez przypadek trafia Julie w „Niebieskim”. Jest to sprawa rozwodowa. Dominique, piękna i młoda Francuzka, od 6 miesięcy czeka na skonsumowanie jej związku z Karolem, polskim fryzjerem. W końcu ma tego dość, czego rezultatem jest rozstanie. Dominique zabiera Karolowi wszystko. Mieszkanie, zakład fryzjerski, samochód, likwiduje ich (jego?) konto bankowe, a na domiar złego nasz bohater traci paszport. Karolowi pozostaje tułaczka po Paryżu. Na stacji metra położonej w pobliżu jego byłego już mieszkania, poznaje Mikołaja, też Polaka. Chcąc pochwalić się byłą żoną, wskazuje na okno jej mieszkania. Przez zasłony widać, że jest z nią jakiś mężczyzna. Karol pośpiesznie dzwoni do domu z budki telefonicznej, a w słuchawce słyszy krzyki rozkoszy Dominique. To traumatyczne doznanie budzi w Karolu chęć zemsty. Mikołaj okazuje się bardzo pomocny i już następnego dnia, Karol leci w jego walizce do Polski. Po dotarciu do domu swojego brata, Karol odpoczywa kilka dni i bierze się ostro do pracy. Najpierw pracuje w zakładzie fryzjerskim brata, następnie pełni funkcję ochroniarza kantoru. Większe pieniądze zarabia na skupywaniu małych działek, i ich sprzedaży businessmanom po cenie 10 razy wyższej (ponieważ bez prawa do nich nie były możliwe dalsze inwestycje). Następnie sam zaczyna inwestować, zakłada spółkę której współwłaścicielem zostaje Mikołaj. Plan Karola jest bliski realizacji. Ostatnim krokiem, jest upozorowanie własnego pogrzebu i przepisanie majątku byłej żonie. Tym samym do Polski przyjeżdża Dominique. Rozpacza nad grobem byłego męża. Po powrocie do swojego mieszkania w Paryżu, zastaje w łóżku Karola. Spędzają razem noc. Dominique budzi się w pustym mieszkaniu, Karola nie ma. Po chwili do drzwi puka policja, a Dominique zostaje oskarżona o spowodowanie śmierci męża. Motywem miał być ogromny spadek. W ostatniej scenie widzimy Dominique, która z więziennego okna rozmawia z Karolem na migi. Możemy się tylko domyślać, że ich miłość nadal trwa…

Film, w moim odczuciu, równie straszny co poprzedni. Co prawda pokazuje drogę bohatera od kilku franków do milionów złotych czy nawet dolarów, ale w tle nadal mamy zawód miłosny i seks bez uczucia.

Mamy podstawy sądzić, że Dominique nie zdradzała Karola, gdy była z nim. Chciała rozwodu i dopiero po nim współżyła z innymi mężczyznami. A może nie miała możliwości, by zdradzać Karola? W to wątpię. Nawet gdy byli razem, była zupełnie niezależna od Karola, mogła robić co chciała. Patrząc na to z tej strony, Dominique jest bardzo mądrą i moralną osobą. Tylko dlaczego znęcała się nad Karolem i kazała mu słuchać swoich okrzyków? Chciała pokazać swoją wyższość. Wiedziała, że Karol ją nadal kocha, i tym sposobem wyraźnie się do tego odniosła. Odebrała mu całą nadzieję, na dalszą wspólną przyszłość. A przecież tą nadzieją Karol żył. Po tym telefonie, żył już tylko zemstą. Na końcu on dość przedmiotowo potraktował Dominique. Był to ostatni element zemsty.

Kolor biały, to równość. Film ukazuje brak równości od samego początku. Karol nie zna języka francuskiego, przez co nie ma szans na obronę w sądzie. Podział majątku nie jest sprawiedliwy, Dominique zabiera wszystko, Karolowi pozostaje prawie pusta walizka. Przykładów nierówności przez cały film jest wiele. Może też nim być stosunek do życia Mikołaja i Karola, zaraz na początku ich znajomości. Mikołaj to bogaty, mądry człowiek, ojcieć i mąż, niczego mu nie brakuje. Mimo to chce, jak się później dowiadujemy, żeby ktoś go zabił. Nie potrafi czerpać radości z życia. Co innego Karol, który ma wielką ochotę na życie, chociaż dzień wcześniej stracił wszystko co miał.

Poza tym równość chyba można utożsamiać z szacunkiem. Dominique gardziła Karolem, a jedynym tego powodem była jego impotencja. Tylko dlatego potrafiła zabrać mu wszystko i zostawić bez środków do życia. Nie przejmowała się jego losem. Później jednak role się odwróciły. To Karol okazał brak szacunku i wepchnął Dominique do więzienia.


Statystyki bloga

  • 29,511 wejść

Goście

Grudzień 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031