Archiwum dla Styczeń 2012

Jak wybaczyć jej zdradę

Jeden z internautów trafił na tę stronę dzięki wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „jak wybaczyć jej zdradę”. Odpowiedzi tu pewnie nie znalazł.

Myślę, że przede wszystkim trzeba mieć 100% pewność że zostaliśmy oszukani, a następnie sobie zadać pytanie czy w ogóle wybaczyć? Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to daj sobie parę dni. Jednak nawet po paru dniach nie będzie to łatwa decyzja. Zawsze jednak serce nam podpowie co mamy robić. Jeśli kochamy daną osobę to warto spróbować. Nie mamy wiele do stracenia, bo już zostaliśmy skrzywdzeni, możemy natomiast uratować coś wyjątkowego.

Jeśli już zdecydujemy się wybaczyć, pozostaje kwestia tego jak to zrobić. Zadanie nie jest łatwe. Przede wszystkim należy sobie wszystko wyjaśnić, inaczej każde wyjście na zakupy będzie w naszej głowie zamieniało się w spotkanie z kochankiem. Rozmowa w cztery oczy (nie przez telefon czy na GG) jest wręcz niezbędna.
Następny krok to uświadomienie sobie, że nasza druga połówka również posiada jakieś uczucia. Po wszystkich przykrych słowach czas na refleksję oraz uświadomienie sobie, że nie możemy w nieskończoność wypominać zdrady. Nie może to być również argument w jakiejkolwiek dyskusji. Trzeba o tym pamiętać, aby nie dać się znowu oszukać, ale nie trzeba o tym mówić.
Na koniec pozostaje poradzenie sobie z własnymi myślami. Na pewno zajmie nam to trochę czasu, ale musimy postarać się „przywrócić system”, wrócić do tego co było. Ufać i wierzyć jak dawniej. Proces ten może trwać bardzo długo, jest to kwestia wydaje się indywidualna, ale bez tego ratowanie związku się nie uda.

Jest to tylko ogólny zarys tego jak może wyglądać wybaczenie zdrady. Każdy przypadek jest inny, mniej lub bardziej złożony. Mogę się w kilku kwestiach mylić.

Należy jednak pamiętać, że rozstanie mimo iż bardzo bolesne nie oznacza końca świata. Jeśli zdecydujesz się wybaczyć, to znaczy że jesteś dobrym człowiekiem. Jeśli nie chcesz wybaczyć, to znaczy że dbasz o siebie a nie o osoby które cie krzywdzą. Ani to ani to nie jest złe.

Reklamy

Kościelna mafia

 W Watykanie panują nieprzejrzyste zasady finansowe, oparte na niejasnych powiązaniach, dochodzi do korupcji przy przetargach, zawyżania kosztów i ogromnych strat – taki obraz sytuacji przedstawił arcybiskup Carlo Maria Vigano w liście do papieża Benedykta XVI.

http://fakty.interia.pl/religia/news/korupcja-w-watykanie-ujawniono-sensacyjne-szczegoly,1751221

Sensacja? Dla wielu osób być może tak, dla mnie nie. Kościół katolicki jest ogromną organizacją, bo tak go trzeba nazwać. Na dodatek jest organizacją która stoi ponad wieloma przepisami prawa. A po to mamy prawo i jesteśmy zobowiązani do jego przestrzegania, aby zachować pewien ład, zmniejszyć ryzyko patologii. Kościół jest siedliskiem tych patologii, jest chorym organizmem którego już prawdopodobnie nie da się wyleczyć. A wszystko dlatego, ponieważ Kościół pozbawiony jest kontroli z zewnątrz. W Polsce wszystko jest opodatkowane, nie licząc rzeczy nielegalnych oraz ofiary w kościele. Ktoś zarabia pieniądze i może z nimi zrobić co chce, tylko że składając je w ofierze na mszy tak naprawdę powiększa deficyt, dokłada się do czarnej strefy, do drugiego obiegu. Te pieniądze są przepijane i przejadane w 100%, my jako obywatele nic z tego nie mamy. To chory układ, im szybciej to zrozumiemy tym lepiej.

Jest jeszcze druga, bardziej duchowa płaszczyzna problemu. Czy korupcja jest grzechem? Nie czytałem Biblii, nie wiem czy jest tam jakaś wzmianka o tym. Jednak wszystko co złe, a korupcja jest zła, z zasady jest grzechem. W takim razie dlaczego osoby powiązane tak blisko z Kościołem tak strasznie grzeszą? Tak naprawdę to jest największym problemem Kościoła. Osoby które go reprezentują nie stosują się do jego wartości! Co więcej, wymagają ich stosowania od zwykłych ludzi! Paranoja. Czas przejrzeć na oczy. Czas uświadomić sobie że religia i Bóg to nie Kośćiół. Chrześcijaństwo to idea, natomiast Kościół stał się maszynką to robienia pieniędzy z tej ideii. Zresztą, nie tylko pieniędzy. Przecież Kościół to także ogromne lobby które ma wpływ na wiele rzeczy.

Polska scena polityczna

Dawno temu pisałem o tym jak to nie przepadam za braćmi Kaczyńskimi (wtedy było ich jeszcze dwóch), w przeciwieństwie do Donalda Tuska którego dażyłem sympatią. Niestety, z każdym dniem rządów PO coraz mniej lubię tego pana, a w zasadzie już go nie lubię. Obawiam się, że ta polska szara rzeczywistość nawet z najsympatyczniejszego polityka zrobi wroga publicznego numer jeden. W tym systemie, w tych skostniałych strukturach nie da się zrobić nic więcej. Premierem Polski mógłby zostać sam Jezus Chrystus (wiem, że wielu nadal w to wierzy), ale brakłoby mu cierpliwości i energii na te wszystkie cuda.

Tak naprawdę nie znam się na polityce, jestem tylko biernym obserwatorem. I z moich obserwacji wynika, że to partia/koalicja rządząca musi mieć swój program, a opozycja nie. Opozycja neguje to, co robi lub oświadcza rząd. W ten sposób kółeczko się kręci i wszyscy się świetnie bawią, raz będąc z jednej strony, innym razem z drugiej. Oczywiście pojawiają się nowe twarze, ale to jest tylko mały procent całości który i tak niczego nie jest w stanie zmienić.

Zadajmy sobie więc pytanie, czy tak to powinno wyglądać? Chyba nie. Być może znowu popełniam błąd licząc na osobę która jest w opozycji. Chcę jednak wierzyć, że Pan Janusz Korwin Mikke jest osobą prawdomówną. Faktem jest natomiast, że program jego partii sprzed 20 lat nie różni się za bardzo od tego dzisiejszego. Czy nie o to chodzi w polityce? Czy polityk powinien być najemnikiem który zagłosuje tak żeby utrzymać się przy korycie, czy powinien mieć swoje niezmienne poglądy i ich bronić, nawet jeśli przez 19 lat z tymi poglądami nie może wejść do Sejmu?

Spójrzmy prawdzie w oczy. Polska się rozsypuje. Żyjemy ciągle w kraju postkomunistycznym, niestety. Ten postkomunizm powinien trwać kilka lat, a trwa nieprzerwanie od 1989 roku. Mydli nam się oczy demokracją i wolnym rynkiem, ale przepisy prawne tego kraju nie pozwalają nam w pełni wykorzystać ich uroków. A interes w tym mają najbogatsi i najbardziej wpływowi Polacy oraz politycy którzy są ich pionkami. Tak naprawdę to oni decydują o tym jak wygląda Polska. I tak naprawdę mało ich obchodzi jak wygląda, dopóki sami żyją ponad stan.

Namawiam do wszelkich akcji na rzecz wzrostu popularności Janusza Korwina Mikke, bo tak naprawdę to popularność jest kluczem do sukcesu. Gorzej już chyba w naszym kraju być nie może, ale dopóki trwa wymiana stołków na Wiejskiej to na pewno nie będzie lepiej. Serce mnie zabolało, gdy usłyszałem o programie partii Janusza Palikota. Tak wielu podobieństw do Kongresu Nowej Prawicy nie miał nikt. A mimo to ludzie o tym nie wiedzieli. Głosowali na Palikota bo robił w okół siebie szum, bo już wcześniej go kojarzyli. Z tym że jest to kolejny najemnik, najpierw w PO, teraz we własnej opozycyjnej partii która już na dobre zadomowiła się w Sejmie i dała się wciągnąć w zabawę o nazwie polska scena polityczna. Szkoda.

III Rzesza vs USA 2012

03.01. Waszyngton (PAP) – Stany Zjednoczone poinformowały, że w dalszym ciągu – mimo gróźb Iranu – będą wysyłały do Zatoki Perskiej swoje grupy uderzeniowe z lotniskowcem, i że „dyslokacja amerykańskich okrętów w Zatoce będzie trwała, jak się to dzieje od dziesięcioleci”.

Polska Agencja Prasowa

Ciekawa sprawa z tymi Amerykanami. Oczywiście prawdą jest, że w okolicach Zatoki Perskiej nie jest zbyt bezpiecznie, ale podejrzewam, że gdyby miało dojść do poważniejszego konfliktu, to obecność Amerykanów na nikim nie robiłaby wrażenia. Jeśli znajdzie się dobry powód do wojny, to ona i tak wybuchnie, niezależnie od tego czy będą tam amerykańskie okręty czy nie.

Spójrzmy jednak na to z innej strony. Amerykanie czerpią korzyści (mniejsze lub większe) nie tylko z tamtejszych dóbr naturalnych. Przede wszystkim chodzi o to, żeby ciągle produkować nowe okręty, samoloty, pojazdy i aby gdzieś je wysłać. W ten sposób gospodarkę niemiecką rozkręcił już 80 lat temu niejaki Adolf Hitler. Dzisiaj Amerykanie robią to samo. W zasadzie nie od dziś, ale od dawna.

Uważam że w taki sam sposób możnaby potraktować naszą gospodarkę. Zaangażować się w jakiś konflikt, np. wyzwolenie Tybetu.  Będzie to nielada wyzwanie, dlatego potrzeba nam solidnego wojska. Dajmy sobie 10 lat na dozbrojenie. Przy okazji powstanie tysiące miejsc pracy, po prostu żyłoby nam się lepiej. No i zrobimy coś pożytecznego dla świata.


Statystyki bloga

  • 29,511 wejść

Goście

Styczeń 2012
Pon W Śr C Pt S N
« Gru   Maj »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031