Krytyka oświaty

Słyszałem ostatnio o kolejnej aferze w polskiej szkole. I znowu chodziło o to, że uczeń dokuczał nauczycielowi, a ten nie mógł nic zrobić. Nie pamiętam skąd ta szkoła, ale to nie jest ważne. Historia, oprócz skandalicznego zachowania uczniów, zawiera także pokrętne tłumaczenia dyrektorki na temat zwolnienia poszkodowanego nauczyciela (bo podobno lekko uderzył napastnika- tak tego gnoja trzeba nazwać- latarką). Ale to też mnie mało interesuje.

Przede wszystkim ciekawi mnie, czy kiedyś takie sytuacje też miały miejsce? Trochę trudno to jednoznacznie i z pewnością określić. Nie mówimy o czasach, w których dostawało się linijką po łapach, bo wiadomo, że wtedy nikt do nauczyciela nie podskakiwał. A przecież nawet wtedy, gdy już nie wolno było bić uczniów bo zakazywały tego przepisy, to część nauczycieli nic sobie z tego nie robiła, uczniowie nie wiedzieli, że nie można ich szarpać za uszy, a rodzice byli przekonani o słuszności starych metod. W końcu jednak nowe zasady się przyjęły, jest tak jak powinno być- dzieci się nie bije. Mija kilka lat i mamy chyba pierwszą tak głośną aferę z Torunia. Czy w przeciągu tych kilku lat takie sytuacje nie miały miejsca?

Wersja numer 1: nie. Młodzież szkolna dopiero rosła w siłę. Przygotowywała się, aby wypowiedzieć nauczycielom wojnę.

Wersja numer 2: tak. Takie sytuacje się zdarzały, ale skąd mieliśmy się o nich dowiedzieć? Nowoczesne telefony komórkowe, aparaty cyfrowe czy kamery nie były tak łatwo dostępne jak dzisiaj. Dyrektorzy szkół w przypadku takiej wpadki raczej nie szukają rozgłosu.

Drugą rzeczą która mnie ciekawi, to zmiana nastawienia uczniów do otoczenia. Czy kiedyś dzieci były takie jak kiedyś? Ostatnio słyszałem opinię, że po reformie szkolnictwa i wprowadzeniu gimnazjum młodzież stała się gorsza. Coś w tym jest. W 8-klasowej podstawówce każdy bał się 7 i 8-klasistów. Na 6-klasistów też trzeba było uważać, chociaż tak naprawdę nikt nikomu nic złego nie robił. Dzisiaj, dziecko już w 6 klasie podstawówki może czuć się jako ten najsilniejszy. Później, w gimnazjum, patrząc na starsze roczniki to poczucie jeszcze w nim rośnie. O ile na wsi sytuacja jest jeszcze do opanowania, to w miastach do szkół chodzą mali gangsterzy. Oczywiście, nawet na wsi znajdą się jakieś czarne owce, ale szkoła jest często jednym z głównych „ośrodków publicznych”. Poza tym chyba procent ludności zainteresowanej życiem szkoły jest na wsi większy niż w mieście. Nawet jeśli na wieś dojeżdza nauczyciel z miasta, to jakoś bardziej angażuje się w życie szkoły, w kontakty z rodzicami. W mieście chyba jest inaczej.

Co do szkół ponadgimnazjalnych, to uważam, że ich poziom spadł. Każda szkoła ponadgimnazjalna jest na dobrą sprawę przedłużeniem tego gimnazjum. Niekiedy kończy się maturą i to chyba jedyna rzecz która odróżnia szkoły podstawowe od średnich. Do liceum idzie dzisiaj każdy, kto chce. Jeśli nie do ogólnokształcącego, to do jakiegoś profilowanego. Technikum wybiera chyba mniej osób. Każdy kto kontynuuje naukę po gimnazjum ma najczęściej jeden cel- zdać maturę. A po co siedzieć 4 lata w technikum, jak już po 3 latach (a raczej 2 i pół) można maturę napisać w liceum. No chyba, że ktoś ma ambitny plan zdania dodatkowo egzaminów zawodowych. Ale te można też zdać w najmniej prestiżowych zawodówkach. O nich pisał nie będę.

Młodzież się ciągle zmienia, chyba szybciej dorasta. Dzisiaj patrząc na pierwszaków w liceum mam wrażenie, że to już 3 klasa. Szkoda tylko, że dorasta fizycznie i finansowo, a nie umysłowo. Jeśli moja żona będzie uczyła dzieci w klasach 1-3, to nigdy nie pozwolę jej przejść wyżej, do klas 4-6 albo gimnazjum. Chociaż w Zespole Szkół nikt nie może czuć się bezpieczny…

Nonpoint – Bullet With A Name. Ciężkie brzmienia. Czasami takie lubie. Zwłaszcza gdy oprócz hałasu można też usłyszeć jakąś melodię.  Ten zespół, mimo, że mało popularny, ma parę świetnych utworów, reszta jest mocno przeciętna. I chyba w tej małej popularności jest ich siła. Nikt niczego od nich nie wymaga, robią to co chcą robić. Podobnie jest z innym mało znanym zespołem- Scars of Life. Też ma kilka udanych kawałków, podczas gdy reszta jest tylko tłem.

5 Responses to “Krytyka oświaty”


  1. 1 Moon Marzec 4, 2009 o 10:51 pm

    Przepraszam, ale zrobiłeś błąd w słowie „pierwszak”.

  2. 2 talcio Marzec 6, 2009 o 6:46 pm

    Już nawet nie wiem czy to błąd, czy zwyczajnie zjadłem literkę.
    Dziekuję🙂

  3. 3 Moon Marzec 7, 2009 o 2:20 pm

    Może i tylko zjadłeś…🙂

  4. 4 nyema Marzec 16, 2009 o 3:13 pm

    ciekawe dla mnie to, co napisałeś,
    moja matka nauczycielka i siostra nauczycielka mówią, że kiedyś naprawdę tak nie było i z tym „rośnięciem młodzieży w siłę” możesz mieć rację

  5. 5 talcio Marzec 16, 2009 o 6:56 pm

    Moja mama też jest nauczycielką od wielu lat, ale pracowała w szkole na wsi. Tam sytuacja- tak jak pisałem- jest i była inna. Z tego co pamiętam, to były tak zwane „czarne owce”, ale to były wyjątki, podczas gdy dzisiaj mamy całe stada tych owiec, czyli klasy.
    Mnie też się wydaje, że ta pierwsza wersja jest bardziej prawdopodobna. W mentalności uczniów jeszcze panowały stare zasady, musiało minąć trochę czasu nim pojawiły się nowe…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Statystyki bloga

  • 29,294 wejść

Goście

Luty 2009
Pon T Śr T Pt S S
« Sty   Mar »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

%d bloggers like this: