Witam

Witam, wszystkich

Ten blog jest pewnym eksperymentem. Miejscem w którym podejmuję różne tematy. Konfrontuję je z własnymi poglądami i bardziej obiektywnymi spojrzeniami. Trudno dokładnie sprecyzować tematykę bloga. Komentuję to, co mnie w pewien sposób dotyczy lub czym się interesuję. Lubię dyskusję na poziomie i zachęcam do dyskutowania. W swoich wywodach mogę popełniać liczne błędy. Dlatego jeśli napisałem coś, co nie jest zgodne z rzeczywistością, chętnie wysłucham innej wersji i treściwych argumentów.

Zapraszam do zgłębienia zawartości tej witryny, a w przypadku pozytywnych odczuć – także do częstszego zaglądania tutaj.

Wybory cd

Kolejna porcja refleksji odnośnie wyborów, a konkretniej kart do głosowania.

Mędrcy tego kraju zastanawiają się, jak to możliwe że aż tyle głosów było nieważnych: http://samorzad.pap.pl/depesze/temat_dnia/145603/

Jeśli ktoś był na wyborach, to chyba sam jest to w stanie ocenić. O ile jedna kartka z kilkoma nazwiskami nie sprawiła raczej nikomu problemów, o tyle te książeczki to pomysł po prostu głupi. Pamiętam, przy okazji którychś z wyborów (chyba 2010) rozdawano karty formatu bodajże A3, na jednej stronie umieszczono wszystkie listy. Wtedy o wiele łatwiej wytłumaczyć, że na jednej liście stawiamy tylko jeden krzyżyk. Wiele osób z którymi rozmawiałem stawiała krzyżyk na każdej ze stron. I bynajmniej nie było to działanie celowe! Mimo instrukcji na dole karty, wiele osób po prostu oddało głos nieważny. Można takich ludzi nazwać w dowolny sposób, ale sposób głosowania powinien być zrozumiały nawet dla najmniej inteligentnych mieszkańców, przecież oni też mają prawo oddać ważny głos.

Druga kwestia, być może równie istotna – te karteluszki których użyto do kart miały niewielką gramaturę. W wielu komisjach pojawiły się czarne mazaki, zamiast lub wspólnie z długopisami. Kratki przy nazwiskach kandydatów były na każdej stronie w tym samym miejscu. Efektem tego mogły być dwa krzyżyki, na dwóch stronach, chociaż głosujący postawił tylko jeden krzyżyk. Podobna sytuacja miała miejsce w poprzednich wyborach, gdy też było o tym głośno, ale nic z tym nie zrobiono. Nie tylko ja chcąc dokładnie zaznaczyć swój głos, dopiero po fakcie zorientowałem się że głos może być nieważny. I był. W moim okręgu kilka osób zagłosowało na pewną osobę, jednak po podliczeniu okazało się że tylko jeden głos był ważny…

Krótko mówiąc – reforma wyborów jest konieczna.

Wybory 2014

Wybory samorządowe odbyły się 16 listopada, lecz do dzisiaj nie znamy ich wyników: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-samorzadowe-2014-oficjalne-wyniki-wyborow/6dk4d

Prezydent Komorowski oraz premier Kopacz wykluczają powtórkę, tylko jakim prawem? O tym powinien chyba zadecydować NIK albo jakiś sąd na podstawie ustaleń policji i prokuratury?

Szef PKW oraz dwóch sędziów podaje się do dymisji, chociaż nadal nie podano oficjalnych wyników, o czym to świadczy? Kto teraz dopilnuje tego, aby w te wyniki można było uwierzyć?

Jak to się stało, że PSL otrzymał aż 17% (nadal nieoficjalnie), skoro sondaże nie dawały im nawet 10%? Czy ma to związek z „cudem nad urną” sprzed 4 i 8 lat?

Zresztą cuda zdarzyły się i teraz, konkretnie w Szczecinie gdzie wybory wygrała osoba która… nie kandydowała na prezydenta.

Oto relacja przewodniczącej komisji wyborczej:

Tak natomiast wyglądały urny w niektórych komisjach:

Polacy wrzucali swoje głosy do śmietników.

 

Gdy słyszymy to wszystko i na koniec widzimy takie obrazki, to człowiek się zastanawia – czy Polska, jako naród, w ogóle jeszcze istnieje? Czy mamy jeszcze jakieś wartości o które możemy dbać? Czy nadal jesteśmy Polakami? Czy to nie jest sabotaż? Czy te wybory to nie jest jakiś żart, jakaś akcja obcych służb? Czy to jest sen czy jawa? Co pomyśleliby ci, którzy za ten kraj zginęli?

Wszystkie te linki są dowodami na to, że Polska nie jest ani krajem demokratycznym, ani nie jest krajem prawa. Rządzą nami grupy interesów, chyba nikt trzeźwo myślący nie ma wątpliwości że tak jest. W mediach sprawę zaczęto uciszać, krytyczne komentarze istnieją tylko w sieci, której rząd jeszcze nie ocenzurował tak jak telewizji.

Polacy nie wiedzą czym jest demokracja, nie potrafią z niej korzystać, nie przestrzegają jej zasad. Im szybciej ten ustrój upadnie, tym lepiej. Na czele państwa stoją koledzy i koleżanki:

Premier Kopacz pieje z zachwytu nad wynikiem koleżanki Gronkiewicz-Waltz.

Czy naprawdę jesteśmy okradani?

W ostatnich dniach usłyszeliśmy wiele rewelacji na temat naszego budżetu. Pisałem już o zadłużeniu ZUS na najbliższe 50 lat („Quo vadis Polsko?”), niedawno Sejm przegłosował możliwość dalszego powiększania długu publicznego. Dzisiaj Super Express ujawnił ogromne premie dla urzędników ministerstw. Przez pół roku na premie przeznaczono ponad 20 mln złotych.

Zapewne trudno będzie postawić komuś jaki zarzut, chociaż świadoma niegospodarność i działanie na szkodę państwa są karalne. Jak to możliwe, że w tak dramatycznym momencie naszej historii, gdy musimy zadłużać się na pół wieku do przodu i co roku jeszcze ten dług zwiększać, urzędnicy otrzymują jakieś nagrody. Za co? Z definicji nagroda jest ekwiwalentem za nieprzeciętne wyniki czy najlepiej wykonaną pracę. Czy w tym przypadku mamy z tym do czynienia? Śmiem wątpić. Są to raczej nagrody pocieszenia, które nie powinny być finansowane z publicznych środków.

Jesteśmy, drodzy rodacy, okłamywani i okradani. To już nie jest teoria, to już nie są przypuszczenia, domniemania. To są fakty. Faktem jest też, że media rządowe starają się sprawę wyciszyć. Biedny przeciętny Kowalski, który od 20 lat myśli tylko o tym jak przeżyć do pierwszego, nie ma czasu ani głowy do tego, aby wyciągać jakieś wnioski. Przyjmuje za pewnik informacje podane w telewizji. Alternatywę dla rządu widzi w sejmowej opozycji, która tak naprawdę niczym się od rządu nie różni – poza tym, że go nie tworzy. W świadomości Polaków nie ma innych partii niż te które są w Sejmie. W świadomości Polaków nie ma innych systemów politycznych, nie ma innej gospodarki. Za to wszystko należy obwinić media, które z oszustami i złodziejami kolaborują.

Polska Agencja Kosmonautyki i Aeronautyki II

Kolejnym powodem dla którego może zostać stworzona taka instytucja, jest chęć przejęcia części wpływów tej branży. Astronomia przestała być domeną państwowych agencji, o czym świadczy przykład NASA. Największa agencja tego typu na świecie, jeden z największych sukcesów rządów USA, coraz częściej korzysta z usług i wynalazków prywatnych firm. NASA stało się pośrednikiem, a jak wiadomo pośrednik przejmuje część pieniędzy, chociaż wcale nie jest potrzebny. Takiego pośrednika chyba chce się też stworzyć u nas, chociaż rynek jest u nas malutki w tej dziedzinie.

Nadal jednak głównym powodem stworzenia zostaje chęć zmiany wizerunkowej PSL. Szkoda tylko, że nie będzie to jakaś metamorfoza ideologiczna, chociaż trochę merytoryczna. Będzie to tworzenie miejsc dla kolejnych urzędników, wydawanie pieniędzy na projekty których efektów nigdy nie odczujemy. Kolejne siedziby, dofinansowania, premie, sprzęt, za nasze pieniądze.

Czuję głęboką niesprawiedliwość z tego powodu. Ja od państwa nic nie dostaję. Urzędnicy dostają od państwa, a państwo ma od nas. Państwo pełni rolę Janosika, tylko ze zabiera biednym, a oddaje najczęściej bogatym. Można oczywiście pozwolić prywatnym firmom zatrudnić tych ludzi, wtedy pieniądze płyną z czyjejś kieszeni, nie z budżetu kraju. Państwo przestaje być wtedy pośrednikiem, i tu jest problem.

Polska Agencja Kosmonautyki i Aeronautyki

PSL pracuje nad powołaniem agencji koordynującej polskie działania w sektorze kosmicznym. Dzięki temu partia ma nabrać bardziej nowoczesnego charakteru.

http://www.rp.pl/artykul/738668,1033935-Ludowcy-celuja–w-kosmos.html

Ta decyzja PSL rzeczywiście wzbudza litość. Postaram się trochę jej okazać, i nie szydzić z pomysłu „ludowców”.

Drodzy czytelnicy, to piękne że chcemy badać kosmos, że chcemy wspierać polskie innowacje. Każdy Polak byłby z takiej agencji kosmicznej dumny. Ale czy nas na to stać? Jesteśmy już przecież w Europejskiej Agencji Kosmicznej, i jak dowiadujemy się z artykułu co roku płacimy za członkostwo w niej 140 mln $ (ciekawe dlaczego dolarów a nie euro?). Według mnie 140 mln, nawet dolarów, to trochę mało aby cokolwiek w tej dziedzinie osiągnąć. Może dlatego nawet posłowie SLD wspierają ten projekt? A może dlatego, że będzie to kolejna okazja do nieuzasadnionego wydawania publicznych pieniędzy?

Miałaby ona usprawnić współpracę naukowców i firm działających w sektorze technologii kosmicznych. Taką rolę odgrywa Centrum Badań Kosmicznych PAN. Jednak jest tylko instytutem badawczym, więc nie może koordynować prac ministerstw zainteresowanych technologiami kosmicznymi, np. gospodarki i obrony.

Nie wiem w jaki sposób taka instytucja miałaby usprawnić współpracę. Zamiast ją usprawniać, może lepiej po prostu przestać przeszkadzać? Tym bardziej, że istnieje już PAN. Jest to instytut, więc nie ma odpowiednich uprawnień. Czy nie lepiej zmienić kompetencje PAN-u, zamiast powoływać drugą, bardzo podobną, bliźniaczą wręcz instytucję? Gdzie tu logika?

Wiadomo o co chodzi. O to żeby wydać trochę pieniędzy z budżetu państwa. Pewnie będą to miliony, więc jak ktoś trochę zostawi dla siebie, to nikt się nie zorientuje. A przy okazji kolejnych wyborów będzie można się pochwalić kosmicznymi wynikami. Do tego oczywiście dochodzi zmiana wizerunku partii, a więc agencja kosmiczna będzie wspaniałą reklamą dla PSL-u nowej, międzygalaktycznej jakości.

Gierestrojka

Niedawno pisałem o białostockim prokuratorze i swastyce namalowanej na murze, na końcu Polski. Media były oburzone, niektórzy twierdzą że „opinia publiczna” również, chociaż tą opinią jest oczywiście stanowisko mediów. Ciekaw jestem czy ktokolwiek zareaguje w tym przypadku:

oto oglądając kolejny odcinek mojej ulubionej telewizji internetowej, zwróciłem uwagę na reklamowy banner, który wygląda tak:

Reklama Gierestrojka

Może jestem przewrażliwiony. Może tylko ja widzę wyraźne nawiązania do komunistycznego reżimu.

Zainteresowanym proponuję odwiedzić stronę pod adresem http://www.gierejstrojka.pl

Tematyka niewinna. Po prostu kolejna witryna z gierkami on-line. A jednak uczucia mamy mieszane. Strona jest naszpikowana radzieckimi symbolami; czerwonymi gwiazdami, sierpem i młotem, na górze widzimy nawet napisy CCCP i ZSRR. Czy jest to żart, czy jest to próba przemycenia zakazanych prawnie treści? Czy jest to propagowanie komunizmu?

Oczywiście dla mnie, osoby względnie dojrzałej, strona nie jest niczym złym. Zastanawiam się jednak co może być bardziej szkodliwe: krzywo namalowana swastyka na jakimś murze, czy reklama która wyświetla się na kilkudziesięciu albo nawet kilkuset tysiącach monitorach codziennie?! Jeśli swastykę można dowolnie zinterpretować, to takie reklamy i strony również. Dlaczego żadna prokuratura jeszcze się tym nie zainteresowała?

Na tym właśnie polega wybiórczość działania i interesowność grup nacisku. Trudno powiązać komunistów z narodowcami. Faszyzm nadaje się do tego o wiele lepiej. A do komunistycznych wartości odnoszą się nie tylko obecni politycy, ale także cała UE. Sprawa jest banalna, uzasadnienie może być tylko jedno: witryna promuje gry on-line, a nie komunizm. I zapewne takim wyrokiem skończyłoby się dochodzenie. I zapewne nikt nie będzie miał do prokuratora pretensji.

Jakiś czas temu w telewizji pokazano spot reklamowy sieci komórkowej Heyah. W głównej roli wystąpił Włodzimierz Lenin. Sprawa odbiła się szerokim echem, reklamę usunięto. I to jest przykład na brak logiki w działaniu naszych władz. W przypadku komunizmu, symbolika jest dozwolona i może być dowolnie wykorzystywana. Problem się zaczyna dopiero wtedy, gdy produkt reklamuje się Leninem, Stalinem, czy innym zbrodniarzem. Natomiast w przypadku faszyzmu, wystarczy jedna nabazgrana gdzieś swastyka, żeby zrobić z tego aferę.

Być może rzeczywiście okrucieństwo III Rzeszy było większe niż okrucieństwa PRL-u, ale przecież trwało krócej, i było jeszcze zanim powstał PRL. Nie mam zamiaru wybielać postaci Hitlera czy jego działań (chociaż podobno Stalin był większym tyranem). Zastanawia mnie tylko, jak to jest, że o faszyzmie tak bardzo wszyscy pamiętają, a zapomnieli o tym co było raptem 24 lata temu. To tylko kolejny dowód na to, że obecny porządek polityczny ma sporo wspólnego z minioną epoką. Pan Janusz Grobnicki (Centrum Adama Smitha) kilka dni temu w Superstacji dosadnie opisał dzisiejszą rzeczywistość:

W 89 roku zmienił się w Polsce tylko ustrój gospodarczy. Nie zmienił się ustrój polityczny.

Baltic Pride

W Wilnie przeszła parada homoseksualistów Baltic Pride

27.07. Wilno (PAP) – Około 600 osób przeszło w sobotę główną ulicą Wilna, aleją Giedymina, w paradzie homoseksualistów Baltic Pride, która przez kilka miesięcy na Litwie wywoływała kontrowersje. Manifestujących obrzucono jajkami. Zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Polska Agencja Prasowa

Zanim cokolwiek napiszę na ten temat, muszę przyznać się do pewnej rzeczy (być może trochę wstydliwej). Otóż nie mam absolutnie nic przeciwko homoseksualistom, dopóki swoje upodobania zostawiają w domu i nie wykrzykują ich na ulicy. Wszak nie wyrządza mi żadnej krzywdy sąsiad który zaprosił swojego kolegę na noc. Problem powstaje, gdy chcą nam coś narzucić – może niekoniecznie zmianę orientacji, ale na przykład nienaturalną akceptację takich postaw. Seksualność jest prywatną sprawą każdego z nas, i tak powinno zostać. Głoszenie takich postulatów publicznie uważam za wielce niestosowne, a także w pewnym sensie niemoralne. A zatem nie jestem przeciwnikiem homoseksualistów, większość z nich to normalni ludzie, pracujący, uczący się. Jestem przeciwnikiem takich dziwnych organizacji.

Przyjrzyjmy się logo organizacji Baltic Pride:

Logo Baltic Pride

Zawiera ono barwy narodowe trzech krajów: Łotwy, Estonii i Litwy. Dzięki temu wiemy, że nie jest to inicjatywa narodowa. Te osoby nie walczą o legalizację związków na Litwie czy przeciwko dyskryminacji na Łotwie. Śmiem twierdzić, że za tym pięknym logo kryją się osoby z zupełnie innych regionów Europy, może nawet świata. Objęcie swoim działaniem 3 krajów wcale nie jest bez sensu. Wspólnie te 3 państwa liczą niecałe 7 milionów obywateli. Na marsz przyszło 600 osób, a rozgłos ogromny. Czy jakiekolwiek media by o tym wspomniały, gdyby im nie zapłacono albo gdyby nie miały w tym jakiegoś interesu? Nie sądzę.

Do ochrony marszu było potrzebnych 500 policjantów. Czy tak działa demokracja? Czy mniejszość może narzucać większości swoje racje? To jest pytanie także do osób które są zwolennikami Parady Równości w Polsce. Oczywiście, bywa tak, że mniejszość ma rację, a następnie jej postulaty są wprowadzane życie. Jednak najczęściej wystarczy tylko zwrócić uwagę na problem, a nie robić z tego co roku wielkie wydarzenie.

Homoseksualiści zawsze istnieli, i będą istnieć. Można powiedzieć, że homoseksualizm leży w ludzkiej naturze. Mimo że marsze homoseksualistów pojawiły się niedawno, to sam homoseksualizm radził sobie przez tysiące lat doskonale, bez niczyjej pomocy. Kwestią wyłącznie kulturową jest, czy na danym obszarze jest to tolerowane/akceptowane, czy też nie. Nie zmienią tego żadne parady. Mogą wywołać jedynie konflikt, który nie służy nam w żadnym stopniu.

Dane odnośnie liczby homoseksualistów trzeba traktować z dystansem. Wiele badań jest przeprowadzanych na zlecenie, albo przez samych zainteresowanych. Następnie te dane służą im w debacie, dane przekłamane i nieprawdziwe. Należy też pamiętać, że spośród 600 uczestników Baltic Pride 2013, nie wszyscy są homoseksualistami. Osobiście śmiem twierdzić, że gejów i lesbijek jest na samej Litwie o wiele więcej. Dlaczego więc nie pojawili się na marszu? Daleko przecież nie mieli. Może nie utożsamiają się z tym niedookreślonym ruchem? A może odpowiada im obecny porządek, kiedy to mogą prowadzić normalne życie, a to co dla nich najważniejsze zatrzymują dla siebie i swoich bliskich. Zachowują się normalnie, wyglądają normalnie, nie prowokują swoim zachowaniem.


Statystyki bloga

  • 29,294 wejść

Goście

Grudzień 2016
Pon T Śr T Pt S S
« List    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031