Według internetowej Encyklopedii PWN tolerancja to:
tolerancja [łac. tolerantia ‘cierpliwość’, ‘wytrwałość’], socjol. postawa zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy, a więc zgody na to, aby zbiorowość, której jesteśmy członkami, była wewnętrznie zróżnicowana pod istotnymi dla nas względami. Tolerancja oznacza rezygnację z przymusu jako środka wpływania na postawy innych ludzi. Wyjątkami są jedynie sytuacje, w których owe postawy zagrażają bezpieczeństwu osób oraz ich mienia (tolerancja nie rozciąga się więc np. na zabójców, gwałcicieli czy złodziei, choć obejmuje takie zachowania dewiacyjne, które można potraktować jako sprawę prywatną), nie dotyczy także ludzi, którym odmawia się zdolności pełnego rozpoznawania znaczenia swoich czynów. Zakres tolerancji jest historycznie zmienny. W większości społeczeństw albo nie było jej wcale, albo była bardzo ograniczona na skutek tego, że jednemu systemowi moralnemu przysługiwało uprzywilejowane stanowisko bądź monopol. Tolerancja objęła najwcześniej innowiercze wierzenia i praktyki rel., stopniowo rozszerzono ją na inne dziedziny, np. sferę obyczajów. Jakkolwiek zasada tolerancji jest współcześnie stosunkowo szeroko uznana i prawnie zagwarantowana niemal na całym świecie, bywa nierzadko kwestionowana i naruszana. Tam gdzie jest w pełni przestrzegana istotnego znaczenia nabrał problem granic tolerancji WOLTER Traktat o tolerancji, Warszawa 1956; J. LOCKE List o tolerancji, Warszawa 1963; F. GROSS Tolerancja i pluralizm, Warszawa 1992; P. KING Toleration, London 1976.
Z tym że ta słownikowa tolerancja znacząco różni się od tej którą posługujemy się w życiu. Jeśli katolik próbuje “nawrócić” osobę niewierzącą przedstawiając jej swoje argumenty (a raczej argumenty kościoła) to jeszcze chyba jest tolerancja. Ale często przy takich próbach pojawiają się uwagi typu “zabłądziłeś”, “masz w sobie szatana”, “pomodlę się za ciebie”, “masz jakiś problem” i tak dalej, a to już tolerancją nie jest. Sam czasami łapię się na jakimś głupim stereotypowym myśleniu i przeraża mnie to. Przecież nie zostałem wychowany w ten sposób. Widzę tutaj jak ogromną władzę ma nade mną ma społeczeństwo tudzież opinia publiczna i wszelkiego rodzaju media. Nade mną, czyli w tym przypadku nad moją przedświadomością. Chcę być tolerancyjny, staram się być i myślę że jestem, a mimo to w chwilach rozluźnienia i zapomnienia wyłazi ze mnie nacjonalista, homofob, ksenofob i antyklerykał.
Myślę, że brak tolerancji idzie w parze z brakiem umiejętności empatycznych. Może nawet nie umiejętności, ale chęci! Czy tak trudno jest zrozumieć, że istnieją różne światopoglądy? Że ktoś myśli inaczej od nas? To nie jest trudne, a przecież właśnie to jest istotą tolerancji. Nie musimy mówić gejowi, że jest fajny i wspierać paradę równości. Wystarczy, że nie będziemy komentować jego odmienności i uznamy ją za coś normalnego. Ci którzy postępują inaczej reprezentują sobą średniowieczny sposób myślenia. I nie chodzi tu tylko o homoseksualizm. Tak tak, to w średniowieczu wszystko co nowe było złe, no chyba, że służyło do złych celów. Ilu wybitnych naukowców chciano spalić na stosie, a ilu spalono. Gdyby nie oni, dalej szukalibyśmy końca świata i wierzyli, że w niebie mieszka Bóg a na chmurkach latają aniołki. Wielu- nawet dzisiaj- odpowiada taki sposób postrzegania świata. Prosty, łatwy do przyswojenia, poukładany. Homoseksualiści, żydzi, murzyni są źli. Dlaczego? Bo to wbrew tradycji i religii, bo tak mówi historia, bo tak! Problem w tym, że świat gna do przodu jak szalony i nawet ja za nim nie nadążam. A skoro nie nadążam, to w wielu kwestiach po prostu nie mam zdania. I wiele osób jest w podobnej sytuacji jak ja, ale nie potrafią się do tego przyznać, tylko chłoną tę medialną papkę, albo kierują się wiekowymi teoriami i tradycjami. Przykłady? Scena polityczna. Mamy dwie większe partie i obie robią głupie rzeczy (jedna znacznie częściej), ale wiele osób tego nie zauważa i sądzi, że tylko ich partia ma racje. Inny przykład- ciągłe odwoływanie się do “żydostwa” wielu osób, instytucji, organizacji. Kompletnie nie rozumiem tego zjawiska i może to błędny przykład, ale z tego co wiem i co mogę zauważyć, jednak jest to nietolerancja. Później słyszymy jaka ta polska młodzież jest zła, agresywna, wypaczona. Słyszymy od kogo? Od antysemitów, homofobów i nacjonalistów zasłaniających się polską tradycją i kulturą, od ludzi starych żyjących w nowych czasach, ludzi NIETOLERANCYJNYCH. I już wiem skąd te spojrzenia 13-latków, spojrzenia pełne nieuzasadnionej nienawiści, spojrzenia które mówią “sprzedam ci kosę za te jeansy”.
Polska tolerancja to mit. Nie lubię uogólnień i unikam ich jeśli mogę, ale tutaj nie sposób tego zrobić. Polacy nie dojrzeli do akceptacji odmienności. Mam nadzieję, że zmiana pokoleniowa dokona przewrotu w tej materii.
Utwór który polecam dzisiaj to Wham! – Last Christmas. Powód oczywisty, a piosenka piękna.
Najnowsze komentarze