Posty otagowane 'Internet'

Fenomen naszej-klasy

Wiele osób wie czym jest portal nasza-klasa.pl. Wiele osób ma tam profil, wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez zalogowania się tam. Nasza-klasa nagle wdarła się w naszą świadomość i jest już czymś normalnym, ale na czym polega jej fenomen?

Przede wszystkim strzałem w dziesiątkę było powrócenie do lat szkolnych. Od dawna wiadomo, że sytuacje odleglejsze w czasie wspominamy lepiej. Nawet jeśli ktoś nie znosił szkoły, to po jej ukończeniu już nie wydaje się ona taka straszna. Ponad to spędzając razem czas, przez 3 – 6 lat, 5 razy w tygodniu, musi zaistnieć dość silna więź. Jeśli nie ze wszystkimi, to chociaż z częścią naszych kolegów. Chętnie wracamy wspomnieniami do rzeczy, sytuacji czy ludzi. I chyba ludzie są tym, co sprawia, że koło o nazwie “nasza-klasa.pl” dalej się kręci.

W zasadzie wszystko tam opiera się na obecności ludzi, na tym co piszą i jakie dodają zdjęcia. Nawet jeśli nie mamy żadnych znajomych i dopiero utworzyliśmy konto, to jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest… szukanie ludzi z dawnych lat. Gdy już mamy znajomych, to widzimy ich zdjęcia i komentarze. Na forum rozmawiamy z ludźmi, często obcymi. Widzimy kto z naszych znajomych jest teraz aktywny i kto ostatnio oglądał nasz profil. Ponad to wiemy kto ostatnio dołączył do naszej szkoły, kto od kogo dostał prezent, kto prowadzi aukcje na allegro i kogo ewentualnie możemy znać. Dodatkowo na samym dole widać ostatnio dodane zdjęcia ludzi z całego świata.

Z jednej strony to normalne, wszak jest to “portal społecznościowy”. Jednak z drugiej strony wystarczy spojrzeć na ogromną machinę jaką jest Facebook. Jest tam mnóstwo aplikacji, które zabijają czas i wcale nie potrzebna nam do tego druga osoba. Nawet – swego czasu bardzo popularna – fotka.pl nie wymagała od użytkowników takiego zaangażowania. Wystarczył komentarz, ocena i wszyscy byli zadowoleni. Nasza-klasa wykorzystuje ludzi do napędzania wszystkich funkcji portalu. Nic tam nie może funkcjonować bez partnera.

Innym ciekawym zjawiskiem jest w zasadzie brak chamstwa, wulgarności czy pornografii. Oczywiście zdarzają się nieprzyzwoite zdjęcia, ale to rzadkość, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę ogromną liczbę przesyłanych zdjęć. Chamstwo zostało pokonane przez brak anonimowości. Jeśli chcemy uczestniczyć w życiu tego społeczeństwa, to musimy ujawnić jedną lub kilka z następujących rzeczy: imię, nazwisko, wiek, znajomości, ukończone szkoły i klasy. Są to dane dość precyzyjne, dlatego łatwo nas znaleźć. A skoro każdy może nas znaleźć, to musimy uważać na to co piszemy i pokazujemy. Nie chcemy przecież, żeby mama widziała nas z piwem czy papierosem w ręce, a dziewczyna na imprezie z inną. Nie chcemy, żeby wujek wypominał nam słownictwo w komentarzach pod zdjęciem, a tata oglądał naszych znajomych. Dlatego większość bardzo uważa, i myślę, że zapewni to portalowi jeszcze kilka lat dobrego funkcjonowania. Są oczywiście różni ludzie, także tacy którym nie zależy na opinii innych, czy dla żartów podszywają się pod kogoś innego. Przez nich często ubywa użytkowników, ale populacja tego społeczeństwa nie jest raczej zagrożona. Przynajmniej na jakiś czas.

Ludzie koty

Im więcej angażuję się w życie różnych internetowych społeczności, tym bardziej jestem przerażony. Na całe szczęście brakuje mi czasu i ochoty, żeby godzinami siedzieć i rozmawiać z ludźmi za pomocą klawiatury, ale wcale nie trzeba wiele, żeby zadrzeć z jakimś internetowym buntownikiem, mędrcem albo chuliganem.

Czasem napiszę coś na forum jednej z uczelni na nasza-klasa.pl (poświęciłem zresztą temu jeden wpis na tym blogu). Szybko jednak zostaje “przegadany” przez tanie flirty świeżaków albo umawianie się na imprezę (z której i tak nic nie wyjdzie). Ostatecznie w sąsiednim wątku ludzie na potęgę spamują i piszą po 2 słowa w poście, jak to mówią “dla zabicia czasu”. I to wszystko studenci.

Czasem napiszę coś na filmweb.pl, jako że lubię oglądać filmy i dyskutować o nich. Jednak tutaj też zaraz znajdzie się miłośnik szybkiej akcji, który film ogląda po to, żeby nie myśleć. Bo jeśli na filmie jest zmuszany do myślenia, to film jest do bani, tak samo aktorzy, reżyser, scenarzysta aż po statystów.

Nawet tutaj na wordpress.com jest mnóstwo tych, którzy jak koty chcą tylko zjeść, pobawić się i przespać. Dla własnego dobra jednak nie wędruję tyle po wordpress’ie, co po innych serwisach.

Zresztą, cały Internet jest pełen takich ludzi. W rzeczywistości chyba znam mniej takich kotów. A to dziwne, bo przecież tutaj można się zastanowić, pomyśleć, ukryć swoje wady. Niestety wielu to nie wychodzi, wręcz przeciwnie: anonimowość dodaje odwagi, wiary we własne siły i myśli, a to bezlitośnie obnaża nas i naszą ułomność.

Nawet sam Stanisław Lem coś o tym wiedział:

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

“Wady portali społecznościowych”

Jakiś czas temu, ktoś trafił na tego bloga za pośrednictwem którejś z wyszukiwarek, wpisując wcześniej frazę “wady portali społecznościowych”. Nie wiem czego ta osoba dokładnie szukała i o co jej chodziło, ale obiecałem sobie, że napiszę o tym parę słów.

Po namyśle stwierdzam, że portale społecznościowe nie mają wielu wad.
Jedną z nich jest na pewno ryzyko uzależnienia się. Pisałem o tym jakiś czas temu. Jedni nazwą to uzależnieniem od Internetu, ale dla mnie to mało precyzyjne określenie. Poza tym fałszywe, bo Internet posługuje się narzędziami, przez które wpadamy w nałóg.
Drugą wadą takich portali, jest ujawnienie naszej tożsamości. Obcy ludzie mają nagle dostęp do naszego imienia, nazwiska, adresu e-mail, gadu-gadu, czy – co gorsza – komórki. Dzięki naszej-klasie wiedzą nawet do jakich szkół chodziliśmy, gdzie pracujemy i kogo znamy. Bezmyślne wypisywanie zbyt wielu informacji o sobie może zakończyć się bardzo przykro.
Trudno mi wymienić więcej wad. Wszystko co przychodzi mi do głowy, w zasadzie sprowadza się do tego co już napisałem. Ograniczenie kontaktów (przynajmniej tych w realu) z innymi, zbyt długie przesiadywanie przed ekranem komputera, agresja (werbalna albo i nie), prześladowania. To wszystko jest wynikiem uzależnienia lub bezmyślności w ujawnianiu się. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Na koniec przeszło mi jeszcze przez myśl, czy można w ogóle mówić o czymś takim jak “wady portali społecznościowych”. Do rejestracji wystarczy nam adres e-mail, który i tak można ukryć, więc można korzystać z serwisu nie podając żadnych danych o sobie. Wtedy nikt nie będzie w stanie nas namierzyć. A im mniej zaangażujemy się w taką swoją “działalność” internetową, tym ryzyko uzależnienia się jest mniejsze.

Breaking Benjamin – The Diary Of Jane

Autopromocja

Ostatnio wpadła mi do głowy myśl o tym, że portal nasza-klasa.pl wielu osobom służy do autopromocji. Odnowienie dawnych znajomości to tylko przykrywka. Zresztą, największą grupę użytkowników portalu stanowi młodzież szkolna, a oni nie mają czego odnawiać. Być może wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że kreuje swój wizerunek i stwarza pozory. Samo zapisane się do szkoły (szczególnie wyższej) jest sygnałem dla nas, że mamy do czynienia z człowiekiem inteligentnym, uczącym się i ambitnym. Następnie mamy takie pola do uzupełnienia jak “O sobie” i “Czym się aktualnie zajmuję”. Tam każdy chce wypaść jak najlepiej, stara się, wypisuje złote myśli, a efekt i tak jest marny. Nikt nie rozumie wyrwanych z kontekstu słów piosenki czy wiersza, a całego nikomu nie chce się czytać. Na koniec pozostaje najważniejsze narzędzie naszej autopromocji – galeria. Pokazujemy siebie na zdjęciach. Wstawiamy tam wszystko, co potencjalnie może, w oczach innych, podnieść nasz status, miejsce w społeczeństwie. Zdjęcia z wakacji, zdjęcia w nowych ciuchach, zdjęcia z imprezy, zdjęcia ze szkoły lub z jej zakończenia. Z jednej strony, to tylko zdjęcia przypominające nam najszczęśliwsze momenty życia, z drugiej – pokazanie ile się już przeżyło, jakie ma się doświadczenia, ile się widziało, ile się ma.

Nie wiem tylko, czy jest to przypadek, że jedno wiąże się z drugim? Czy ludzie podświadomie pokazują to co w nich najlepsze, aby spodobać się innym? Czy może robią to świadomie? Pewnie wszystko po trosze jest prawdą. Zauważam jedynie problem i możliwość stworzenia sobie pięknego wizerunku. Oczywiście nie pomoże nam on przy rekrutacji do szkoły czy znalezieniu pracy. Możemy jednak znaleźć atrakcyjnego partnera. Gorzej, jeśli ten partner też udaje kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Tworzy swój wizerunek, skupia się na swoim Ja w sieci, i jednocześnie zaniedbuje siebie w rzeczywistości. Poza tym może dojść do tego, że osoba odważna, przebojowa, mądra i wygadana na portalu czy “gadu-gadu” okazuje się być nieśmiałym, milczącym głupkiem w realu.

Muszę więcej pomyśleć nad tym problemem. Ta notka to tylko pewnego rodzaju wprowadzenie.

Tak smutne, że aż śmieszne #2

Problem podjęty przeze mnie na początku mojej działalności na wordpressie, dostrzegły w końcu także internetowe media. Pod tym adresem (http://pl.youtube.com/watch?v=wBWwAjfW3FU&feature=dir) znajdziemy krótki film na ten temat.

Fotka.pl ciąg dalszy

Tak mi się spodobały te komentarze z poprzedniego wpisu, że aż je sam skomentuję.

Wyp…alaj cwelu !!! Je..c pedalow na ryj kamieniem !!!

“jebać kogoś na ryj kamieniem”. Brzmi fajnie, ale kompletnie nie mam pojęcia co to może oznaczać.

Może chcesz mi frajerze obciągnąć albo mom Cie kijem przelecieć ?? Jak chcesz to przyjedź do Chorzowa to sie Tobą zajmiemy C W E L U!!!!

“mom” czyli “mam”.  Samo to wyrażenie wskazuje na śląskie pochodzenie komentatora. Poza tym wykazuje się on nie lada kulturą; pisze “Cię” z dużej litery, mimo, że chce mnie przelecieć kijem.

kiss me ass jestes ciota

ten komentarz jest świetny. Byłby jeszcze lepszy gdyby komentator wiedział, że popełnił błąd.

Frajer z ciebie gosciu!!!! Brak jednego zwoju mózgowego, ma jednak duże znaczenie!!! odemnie masz 1 pkt!!!!!! i zaszczyt dostania sie na moją czarną liste, jesteś jedyny!!!!!!

To jakiś jasnowidz, bo nie umieszczałem na profilu informacji o stanie moich zwojów mózgowych.

Niech zyje hamskosc!!!

I ortografia.

Kolejny przykład frajerstwa..moim zdaniem takich Jak Wy…czyli pedałów…i osób które psUją średnią Kobietą które na 100% nie zasługują na tak niską ocene..ale coż zawsze znajdzie się taki lamus jak ty…;]

Chyba powinno być “kobietom”, z małej. Ale tu też komentator wyraża swój szacunek w stosunku do mnie.

YyYyYy… JaKie foTy… (kuky007 mAsZ caŁkowiTą raCje…) WeS siE zaPisZ gDzieS dO pSychiaTry…

Tak zwane PoKeMoNoWe PiSmO.

Upsss…mialam dac 1 al e dalam 10…ale z coebie geju.. twoja matka… tez nie wiedzialam… wiesz o to jest gowno a kto to gowno Ty!!!…Geju… zaproszonko…ale sie nie ciesz do czarnej listy gamoniu …

Świetna składnia, której niestety nie ogarniam. “Ale z ciebie geju… twoja matka… tez nie wiedziałam” i “wiesz o to jest gówno a kto to gówno Ty!” tylko autor wie, co miał na myśli. Ale też mnie szanuje bo z dużej pisze.

Ty zwalony kretynie z czym domludzi? idż sie umyj do śmierdzisz gównem geju

Podobno japońscy uczeni już skonstruowali urządzenie przesyłające zapachy. Widać import ruszył pełną parą!

swiat jest maly…uwazaj zebysmy sie przypadkiem nie spotkali bo mocno sie zdziwisz

To pisał 14 latek.

masz ryj jak tatarskie siodlo…to zacznij nosic pampersy…bo zaczniesz smierdziec o ile juz nie smierdzisz…

Mówiłem, że import ruszył.

Wyglądasz jak pół dupy z zakrzaka!!! Nie widziałam bardziej popier**** osoby od Ciebie!!!!!!!

Niektórzy potrafią ocenić osobę po wyglądzie. Ja niestety nie…

Fotka.pl

Pamiętacie fotkę.pl? Serwis totalnie zapomniany moim zdaniem, zepchany w czeluście przez nasza klasę. Właśnie mi się przypomniało, że mam tam konto. Na nim 3 fotki, ale tylko na jednej mnie jako tako widać. Jednak nie bawiłem się tak samo jak pozostali. Moim ulubionym zajęciem było dawanie najniższych ocen i czekanie na reakcję. Oto kilka z nich (uwaga bo nie cenzuruję, a niektóre są na prawdę ostre):

Wyp…alaj cwelu !!! Je..c pedalow na ryj kamieniem !!!

Może chcesz mi frajerze obciągnąć albo mom Cie kijem przelecieć ?? Jak chcesz to przyjedź do Chorzowa to sie Tobą zajmiemy C W E L U!!!!

kiss me ass jestes ciota

Frajer z ciebie gosciu!!!! Brak jednego zwoju mózgowego, ma jednak duże znaczenie!!! odemnie masz 1 pkt!!!!!! i zaszczyt dostania sie na moją czarną liste, jesteś jedyny!!!!!!

Niech zyje hamskosc!!!

Kolejny przykład frajerstwa..moim zdaniem takich Jak Wy…czyli pedałów…i osób które psUją średnią Kobietą które na 100% nie zasługują na tak niską ocene..ale coż zawsze znajdzie się taki lamus jak ty…;]

YyYyYy… JaKie foTy… (kuky007 mAsZ caŁkowiTą raCje…) WeS siE zaPisZ gDzieS dO pSychiaTry…

Upsss…mialam dac 1 al e dalam 10…ale z coebie geju.. twoja matka… tez nie wiedzialam… wiesz o to jest gowno a kto to gowno Ty!!!…Geju… zaproszonko…ale sie nie ciesz do czarnej listy gamoniu …

Ty zwalony kretynie z czym domludzi? idż sie umyj do śmierdzisz gównem geju

swiat jest maly…uwazaj zebysmy sie przypadkiem nie spotkali :) bo mocno sie zdziwisz :)

masz ryj jak tatarskie siodlo…to zacznij nosic pampersy…bo zaczniesz smierdziec o ile juz nie smierdzisz…

Wyglądasz jak pół dupy z zakrzaka!!! Nie widziałam bardziej popier**** osoby od Ciebie!!!!!!!

I co Wy na to? Całkiem nieźle. Niektóre komentarze są genialne w swojej prostocie i wulgarności. Oczywiście pojawiały się też komentarze typu “dałeś mi 1 ale i tak się nie gniewam” albo “niezły profil” ale znacznie rzadziej.

DaVidMaYa – Trance Become One. Dobry trance dobry!

Blow Up Your PC!

Jeszcze do niedawna wierzyłem w przesłanie płynące z utworu Blow Up Your Video. Jak pięknie było wyłączyć telewizor i pobiec na koncert. No właśnie, było…

Nie chodzi o to, że mało kto ogląda TV. Ani też o to, że koncertów mało, a jak są to naprawdę przeciętne. Chodzi o to, że nie wejdziemy na prawdziwy koncert legendy rock’a jeśli pół roku wcześniej nie kupimy biletu. Ktoś powie- co to za problem. Pewnie, problem żaden, jeśli mam iść do sklepu po ten bilet. Gorzej jak muszę go zamówić przez internet. Pomijam fakt, że mam na to tylko kilkanaście godzin, bo później już tych biletów zwyczajnie nie ma. Przypuszczam, że muszę posiadać jakieś specjalne konto bankowe obsługujące zagraniczne waluty, bo w złotówkach płacić nie można. A jeśli nie konto, to chociaż jakiegoś PayPal’a albo coś takiego. Kompletnie się na tym nie znam i nawet nie chce mi się tym interesować, dlatego tylko przypuszczam.

Tak czy inaczej, za tydzień zbieram się w sobie. Postanawiam, że się wszystkiego dowiem. Wchodzę na stronę i co widzę? PUBLIC TICKETS: SOLD OUT od góry do dołu. W myślach przybijam sobie piątkę. Ale cóż to? Za parę dni otrzymuję świetną wiadomość. Błogosławiony newsletter; FAN CLUB MEMBERS RECEIVE SPECIAL ACCESS! Z tego co pamiętam zapisywałem się do jakiegoś fanklubu, więc sprawa wydaje się być prosta. Gnam na stronę, ale szybko okazuje się, że członkostwo w tym jakże zacnym fanklubie kosztuje. I to niemało, bo $40. Przybijam sobie piątkę po raz drugi. Za jakiś czas jednak znowu dostaję email’a, a w nim wiadomość o dodatkowych koncertach w Europie. Powinienem się cieszyć, ale jakoś ciężko mi się uśmiechnąć.

Inna sprawa, że spośród 42 koncertów w całej Europie, nie będzie żadnego w Polsce. Tymczasem w Niemczech- aż 12! A koło 8 w Królestwie Zjednoczonym. Z opinii eksperta wiem, że tu nie chodzi o kasę, ani o frekwencję. Przecież ludzie zawsze przyjdą, dojadą. Chodzi o to, że nie ma obiektów do grania wielkich koncertów. Podczas gdy u naszych sąsiadów, jak widzimy, takie obiekty są za rogiem. I rosną jak grzyby po deszczu. A u nas? U nas nowa hala na 4 000 miejsc jest ultranowoczesna. Problem w tym, że do prawdziwego koncertu potrzeba w hali 15 000 miejsc, ale tak wielkich to my nawet stadionów nie mamy. Z drugiej strony można by zrezygnować z fajerwerków wizualnych i zagrać coś w szczerym polu, dla setki tysięcy fanów. Ale jaki to później wstyd, na koncertowym DVD oglądać legendy na jakimś zadupiu. Pod tym względem, Polska to jednak peryferia Europy. Ale i tak jestem zaszokowany tym co widzę na amatorskich filmikach. Początek trasy w USA to jakiś koszmar. Ludzie stojący pod samą sceną mają w koło siebie po pół metra wolnego miejsca. Patrzą w górę na wokalistę tak, jak na księdza który przemawia do nich z ambony. Ktoś z głębi przesuwa się do przodu, żeby dotknąć go, po czym wraca uśmiechnięty do kolegi z piwem i zdaje się mówić “widzisz jaki jestem odważny”. Jeśli zespołowi to nie przeszkadza, to znaczy że zależy im tylko na wpływach z tych koncertów, albo są już tym wszystkim zmęczeni i wszystko im jedno. Jednak ja w to nie wierzę. Na pewno plują sobie teraz w brodę, wspominają jak to było kiedyś i zastanawiają się z całym managementem co zrobili źle.

Odkąd pamiętam, byłem ogromnym fanem tej formacji. Najpierw ich uwielbiałem za to, że na półce taty stało 20 kaset z ich logo. Później fajnie było powiedzieć, że słucha się czegoś czego nikt nie zna. I na samym końcu pokochałem tę prostą ale jakże energiczną muzykę, ten image i te buntownicze teksty. Czekałem na nową płytę, byłem i jestem nią niemal zachwycony, ale cała ta historia z nową trasą koncertową jakoś ostudziła mój entuzjazm. Z jednej strony to trudno się dziwić, po prostu tak się dzisiaj te sprawy załatwia. No i szacunek za to, że nie sprzedają w sklepach swojej płyty w 10 wersjach, z koszulkami albo w pudełkach-trumnach. Mimo to i tak czuję się dziwnie, jakby ktoś mnie zdradził. Może źle to sobie wyobrażałem, może źle odbierałem. Tak czy inaczej, jest mi smutno i nic tego nie zmieni. No chyba, że wydadzą jeszcze jedną płytę i ich następna trasa będzie wyglądała inaczej.

Piosenki dzisiaj nie ma, posłuchajcie tego o czym napisałem na początku.

Internet nie uzależnia

Czy istnieje coś takiego jak uzależnienie od internetu? Tyle się o tym słyszy nie tylko w mediach, ale też od ludzi z naszego najbliższego otoczenia. Albo mama mówi, że jesteśmy uzależnieni od internetu, albo znajomi mają pretensje, że nigdzie nie wychodzimy tylko siedzimy przed komputerem, aż w konću sami odkrywamy, że coś jest nie tak. Przestajemy się spotykać z ludzmi i zamiast tego piszemy na gg. Przestajemy chodzić do sklepu i zamawiamy praktycznie wszystko w sieci. Na szczęście po jedzenie chodzimy sami, ale w USA problem jest na tyle poważny, że przez internet możemy zamówić nawet puszkę Pepsi i dostać ją w ciągu 15 minut. Nie chodzimy tez do banku, nie płacimy rachunków, nie mamy kontaktu z ludzmi bo wszystko to można załatwić przez internet. O koncertach nie dowiadujemy się z plakatów na ulicy czy od znajomych, ale z forum czy newsletter’a. Nie wysyłamy prawdziwych kartek, tylko wchodzimy na onet czy interię, klikamy w kartki elektroniczne i bez ruszania się z fotela w ciągu 5 minut wyślemy 10 wirtualnych kartek zamiast 1 prawdziwej, a wszystko to za darmo! Można tak wymieniać bez końca.

Oczywiście część rzeczy bardzo ułatwia nam życie i nie można podważyć ich pozytywnego wpływu na efektywność naszej pracy. Wspomniane transakcje bankowe, korespondencja elektroniczna z naszymi klientami no i przedewszystkim ogromne zasoby informacji sprawiają, że funkcjonujemy szybciej i sprawniej. Niestety jest też mnóstwo sposobów na zabicie czasu i to w mało wysublimowany sposób. Przy okazji zabijamy swoje umiejetności językowe, nie potrafimy okazywać uczuć inaczej niż przez emotikony, nie możemy się skupić na prawdziwej rozmowie. To też tylko przykłady tego co może nam się przydarzyć.

Nadal pozostaje pytanie, co jest odpowiedzialne za taki stan rzeczy? Czy rzeczywiście jest to internet? Z pewnością jest on niejako pośrednikiem i narzędziem które sprawia, że się uzależniamy, ale czym jest sam internet? Internet to cała sieć w której znajdują się miliony, a teraz juz chyba miliardy stron, tysiace portali i serwisów, setki gier i całe mnóstwo innych pokus. Osobiście uważam, że nie można byc uzależnionym od samego internetu. Po coś przecież włączamy komputer czy telefon, uruchamiamy odpowiednie aplikacje czy wchodzimy w przeglądarke. Uzależnionym można być od rozmów przez komunikator, od udzielania się na forach dyskusyjnych, od przeglądania stron o treściach erotycznych czy pornograficznych, od gier online, od ciągłego przeszukiwania sieci w celu odnalezienia różnych informacji, i tym podobne. Bardziej od sformułowania uzależnienie od internetu, pasuje mi patologiczne używanie internetu które jest wynikiem badań amerykańskich ucznonych. Zjawisko to można nazwać też siecioholizmem. Mimo, że internet jest stanowczo młodym medium, to jego zasięg jest ogromny. Dlatego też nie ma wielu badań i teorii związanych z nadużywaniem internetu, ale już teraz można stwierdzić, że coś takiego jak uzależnienie od internetu, rozumiane dosłownie, nie istnieje. Bez dostępu do sieci nie uzależnimy się od gier online czy komunikatorów, ale sam internet nie jest tutaj celem dla którego siadamy przez monitorem. Można to troche porównać do narkomana, który jest uzależniony od nartkotyków, a nie od dealera, chociaż bez niego nie jest w stanie dostać tego czego chce.

W mediach często dochodzi do uproszczenia i lekkiego przekłamania własnie poprzez używanie sformułowania uzależnienia od internetu. Wszyscy których określa się mianem uzależnionych wrzucani są do jednego worka, mimo że ich problemy znacząco się różnią i każdy z nich szuka w sieci czegoś innego.

Z pojeciem siecioholizmu ściśle wiąże się cyberslacking. Jest to wykorzystywanie internetu przez pracownika, w godzinach pracy, do celów prywatnych. To zjawisko dobrze opisuje artykuł Pani Justyny Adamczyk, który dostepny jest tutaj: część 1, część 2, część 3, część 4. Artykuł i badania opublikowane w roku 2004, ale biorąc pod uwagę szybki rozwój sieci wyniki napewno uległy zmianie, ciekaw jestem tylko w którą stronę.

Dzisiejsza piosenka to utwór Skee-Lo, amerykańskiego rapera, pod tytułem I wish. Kolejny kawałek przesiąknięty latami 90 XX wieku, wydany w 1994 wraz ze świetnym teledyskiem przenosi nas w tamte cudowne czasy, kiedy to internet i telefony komórkowe nie były tak popularne, ale dobra muzyka i Dr. Pepper jak najbardziej.

Tak smutne, że aż śmieszne

Przeglądając ostatniej nocy nowo dodane zdjęcia do portalu nasza-klasa natknąłem się na profil osoby która… nie żyje. Nie będe podawał adresu ani nazwy tego profilu, wątpie żeby mi coś za to groziło ale może chociaż ja okaże jakiś szacunek zmarłej osobie?

Podobno ludzie różne rzeczy robią po utracie bliskich, ale jak wyjaśnić taką sytuację? Rodzina (najprawdopodobniej) dodaje zdjęcia zmarłej córki/żony/matki i prowadzi jej profil na portalu społecznościowym który ma na celu odnawianie dawnych znajomości, nawiązywania nowych kontaktów. Oczywiście wszyscy w komentarz składają kondolencje, wysyłają anonimowe świeczki i aniołki które to mają czuwać nad duszą zmarłej. Po co robić coś takiego? Może to pomaga rodzinie zmarłej? Kusi mnie aby napisać do nich wiadomość z zapytaniem o motywy takiego działania, ale mogę ich zranić, mogą mnie nie zrozumieć, dlatego chyba sobie daruje. Nie ważne jakimi są ludzmi, ważne że cierpią.

A może zmarła chciała aby dalej prowadzić jej profil? Mimo to szczerze wątpie, że była to jej ostatnia wola. Czy smierć członka rodziny nie powinna zostać sprawą wewnętrzną? Czy nie powinno się jej przeżywać samemu, w zamyśleniu? A może to ja jestem tak staroświecki i zacofany, może pora na to by dzielić się ze wszystkimi swoim smutkiem i narażać na nieprzychylne komentarze. Słyszałem jakiś czas temu o wirtualnych cmentarzach i chociaż nie chce mieć z nimi nic wspólnego, to jestem w stanie zrozumieć idee takiego serwisu. Wpisujemy sobie zmarłych i wiemy kto juz odszedł a kto odejdzie wkrótce bo ma już zarezerwowane miejsce. Ale coś takiego na naszej-klasie? To chyba jakaś pomyłka.

Mimo to, sam ze swoim profilem planuje zrobić podobnie. Ciekaw jestem reakcji innych, ciekaw jestem czy w ogóle będzie jakaś reakcja? Jeśli w końcu się do tego zabiore i zrealizuje ten plan, to pewnie zamieszcze tutaj swoje przemyślenia i spostrzeżenia.

Na koniec każdego wpisu będe starał się podawać tytuł jednej piosenki której niedawno słuchałem i krótko ją opisać. Pewnie nie raz o tym zapomne albo po prostu nie będzie mi się chciało, ale niekonsekwencja to jedna z moich wad która zaczęła denerwować mnie samego i chcę z nią walczyc.

Bob Dylan – Things Have Changed

Muzyka do filmu Wonder Boys (2000) z m.in. Michael’em Douglas’em, Tobey’em Maguire i Katie Holmes. Świetnie oddaje klimat filmu, wydawać by się mogło, że śpiewa ją starszy pisarz swoim zmęczonym głosem. Sam film wielkiego sukcesu nie odniósł raczej i z tego co wiem, jedyną ważniejszą nagrodą jaką otrzymał był Oscar właśnie za piosenkę Bob’a Dylan’a. Polecam posłuchać jak i obejrzeć. Dla zachęty pare cytatów z tegoż filmu:

Grady Tripp: She’s a transvestite.
Terry Crabtree: You’re stoned.
Grady Tripp: She’s still a transvestite.

Walter Gaskell: Are you drinking, Professor Tripp, right now?
Grady Tripp: [smoking weed] No.

Q: I… am a writer.
[applause]


Statystyki bloga

  • 25,624 wejść

Goście

 

Maj 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Autorzy


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.