Archiwum kategorii 'Napisane'

Smolarek Story

Historia największego talentu piłkarskiego tego kraju ostatnich lat jest streszczeniem polskiej “szkoły” i mentalności naszych zawodowych piłkarzy.

Ebi w wieku 12 lat trafia do Feyenoordu, czyli klubu należącego razem z Ajaxem i PSV do wielkiej holenderskiej trójcy. Najpierw swoje umiejętności szlifuje w drużynie juniorów, aby później trafić do pierwszego składu, robić regularne postępy i umacniać swoją pozycję. Niestety drogę na szczyt przerywa kontuzja, a następnie dyskwalifikacja za rzekome palenie marihuany. Po powrocie na boisko Smolarek prezentuje się bardzo dobrze, ale już za rok Rotterdam opuszcza trener Feyenoordu Bert van Marwijk który nie bał się stawiać na Ebiego. Van Marwijk odchodzi do Borussii Dortmund, a Smolarek razem z nim. Przez dwa lata występów w Bundeslidze rozgrywa więcej meczów i strzela więcej bramek niż przez 5 lat w Holandii (!). Smolarek wyrobił sobie renomę w Niemczech, jego pozycja wydawała się niezagrożona. Postanawia jednak spróbować czegoś nowego i przenosi się do Hiszpanii z nadzieją, że tamtejsza liga będzie bardziej odpowiadała jego stylowi gry. Smolarek dostaje niesamowitą szansę pokazania się już w pierwszym meczu nowej drużyny. W meczu Racingu Santander z FC Barceloną wchodzi na boisko w drugiej połowie na nieco zmęczonych rywali, lecz po 10 minutach zostaje ukarany czerwoną kartką. W dalszej części sezonu Ebi strzela tylko 4 bramki i zostaje wypożyczony do słabego Boltonu Wandereres, w którym zagrał tylko kilka razy, nie strzelając przy tym żadnego gola.

W tym momencie jego kariera staje w miejscu. Od 10 sierpnia pozostaje bez klubu. Ostatnio krążyły plotki jakoby Smolarkiem zainteresowane było HSV i Hannover 96. Ebi wolał grać w drugim zespole Bundesligi (mimo, że gdy był w szczytowej formie, jego Borussia zajmowała co najwyżej 7 miejsce). W Hamburgu spędził 10 dni trenując razem z drużyną, po czym władze HSV zdecydowały, że nie podpiszą z nim kontraktu. Czy Smolarek miałby większe szanse na grę w Hannoverze? Pewnie tak, bo to klub nieco słabszy, chętniej zatrudniłby polskiego napastnika. Polscy napastnicy (i w ogóle piłkarze) mają jednak to do siebie, że uważają się za lepszych niż są w rzeczywistości. Tym sposobem największy talent polskiej piłki już drugi miesiąc nie ma klubu, nie gra regularnie i właśnie został odsunięty od szerokiej kadry polskiej reprezentacji. Ebi jednak jest zadowolony z pobytu w Hamburgu. Na pewno trochę pozwiedzał, dostał nowy dres, no i gazety znowu o nim pisały.

Jestem bardzo ciekaw jak dalej potoczą się losy Smolarka – stereotypowego polskiego piłkarza.

Czy marihuana powoduje, że sięgamy po mocniejsze narkotyki?

[...] palenie marihuany bardzo często powoduje sięgnięcie po mocniejsze narkotyki… Mocniejsze papierosy są tylko z nazwy. Podobnie pijący nie bardzo może sięgnąć po coś mocniejszego. Alkohol jest taki sam i w piwie i wódce…

Taki post znalazłem na jakimś internetowym forum. To zresztą nie tylko wypowiedź jednej osoby, ale punkt widzenia większości społeczeństwa. Niestety takie rozumowanie nie jest do końca prawidłowe.

Alkohol, papierosy i marihuana to używki, więc nie ma sensu ich jakoś specjalnie dzielić. Od wszystkiego można się uzależnić, bo wszystko jest narkotykiem na dobrą sprawę. Cały “cykl” zaczyna się od tego, co najłatwiej dostępne, czyli alkohol i papierosy. Niektórzy poprzestają – z różnych względów – tylko na tym, inni szukają czegoś nowego i tak trafiają na marihuanę. I znowu, jedni kończą swoje eksperymenty a drudzy prowadzą je dalej.

Szkic tego krótkiego wpisu wisiał u mnie w profilu już jakiś czas. Postanowiłem go dokończyć i opublikować po obejrzeniu filmu The Union – The Business Behind Getting High. Tam również jeden z ekspertów przytoczył przykład mleka które jest jedynie przystankiem na drodze do uzależnienia alkoholowego.

Bandzior Peja

Dzięki eksponowanemu materiałowi w ”Faktach” zielonogórski incydent z udziałem Pei zobaczyło ponad trzy miliony Polaków. Hip hop jeszcze nigdy nie był tak mainstreamowy.

Nie była to jednak dobra reklama dla tej muzyki, bo zamiast bitów i rymów podziwialiśmy jedynie wątpliwą elokwencję Ryszarda Andrzejewskiego i zachęcanie fanów do publicznego licznu na 15-latku, co fani grzecznie uczynili [...]

interia.pl

Tak się składa, że rap to nie tylko bity i rymy, ale także – a może przede wszystkim – przekaz. I tak się składa, że Rychu Peja zawsze przekaz miał nieco “uliczny”. Jego zachowanie podczas koncertu w Zielonej Górze wcale mnie nie zdziwiło. Mniej więcej znam jego sylwetkę, a to co powiedział do 15-latka idealnie wpisuje się w jego image.

Hip hop w Polsce jeszcze nie do końca wyszedł z podziemia. Nawet najlepsi raperzy nie zarabiają tego, co popowe gwiazdy z jednym hitem w swoim życiorysie. Takie “chuligańskie” wybryki na scenie są tego przyczyną i efektem jednocześnie. Z jednej strony na raperach nie ciąży żadna odpowiedzialność, bo nie są w centrum zainteresowania mediów czy opinii publicznej. Poza tym wierzą w słuszność własnych racji i nie boją się głośno o tym mówić. Z drugiej strony nikt nie będzie puszczał teledysków czy utworów takich ludzi. Nawet wywiady czy jakieś newsy są rzadkością.

Hip hop to kultura specyficzna, którą nie każdy rozumie. Mnie bardziej dziwi zachowanie tego 15-latka. Po co on tam w ogóle poszedł? Kto go nauczył takich słów? Kto go wypuścił z domu? Poza tym to nie Peja pobił tego dzieciaka, więc cała nagonka na niego jest trochę przesadzona. Na szczęście Rychu świadom swojej wyjątkowości w oczach młodych ludzi, oficjalnie przeprosił, chociaż tak naprawdę nie miał za co. Jednak lepiej dmuchać na zimne, bo nie wszyscy mają swój rozum.

Jednocześnie ubolewam nad postawą mediów w tej sprawie. W jednym z serwisów informacyjnych całą odpowiedzialność zrzucono na wykonawcę, a na dodatek jako “ekspert” wypowiadał się znany raper-gangster Żurom, który rapować nie umie i swego czasu nie przepadał za Peją. Subiektywność materiału mnie przeraziła.

I poprawna odmiana wyrazu “Peja” to chyba “Peji”, a nie “Pei”.

Fenomen naszej-klasy

Wiele osób wie czym jest portal nasza-klasa.pl. Wiele osób ma tam profil, wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez zalogowania się tam. Nasza-klasa nagle wdarła się w naszą świadomość i jest już czymś normalnym, ale na czym polega jej fenomen?

Przede wszystkim strzałem w dziesiątkę było powrócenie do lat szkolnych. Od dawna wiadomo, że sytuacje odleglejsze w czasie wspominamy lepiej. Nawet jeśli ktoś nie znosił szkoły, to po jej ukończeniu już nie wydaje się ona taka straszna. Ponad to spędzając razem czas, przez 3 – 6 lat, 5 razy w tygodniu, musi zaistnieć dość silna więź. Jeśli nie ze wszystkimi, to chociaż z częścią naszych kolegów. Chętnie wracamy wspomnieniami do rzeczy, sytuacji czy ludzi. I chyba ludzie są tym, co sprawia, że koło o nazwie “nasza-klasa.pl” dalej się kręci.

W zasadzie wszystko tam opiera się na obecności ludzi, na tym co piszą i jakie dodają zdjęcia. Nawet jeśli nie mamy żadnych znajomych i dopiero utworzyliśmy konto, to jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest… szukanie ludzi z dawnych lat. Gdy już mamy znajomych, to widzimy ich zdjęcia i komentarze. Na forum rozmawiamy z ludźmi, często obcymi. Widzimy kto z naszych znajomych jest teraz aktywny i kto ostatnio oglądał nasz profil. Ponad to wiemy kto ostatnio dołączył do naszej szkoły, kto od kogo dostał prezent, kto prowadzi aukcje na allegro i kogo ewentualnie możemy znać. Dodatkowo na samym dole widać ostatnio dodane zdjęcia ludzi z całego świata.

Z jednej strony to normalne, wszak jest to “portal społecznościowy”. Jednak z drugiej strony wystarczy spojrzeć na ogromną machinę jaką jest Facebook. Jest tam mnóstwo aplikacji, które zabijają czas i wcale nie potrzebna nam do tego druga osoba. Nawet – swego czasu bardzo popularna – fotka.pl nie wymagała od użytkowników takiego zaangażowania. Wystarczył komentarz, ocena i wszyscy byli zadowoleni. Nasza-klasa wykorzystuje ludzi do napędzania wszystkich funkcji portalu. Nic tam nie może funkcjonować bez partnera.

Innym ciekawym zjawiskiem jest w zasadzie brak chamstwa, wulgarności czy pornografii. Oczywiście zdarzają się nieprzyzwoite zdjęcia, ale to rzadkość, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę ogromną liczbę przesyłanych zdjęć. Chamstwo zostało pokonane przez brak anonimowości. Jeśli chcemy uczestniczyć w życiu tego społeczeństwa, to musimy ujawnić jedną lub kilka z następujących rzeczy: imię, nazwisko, wiek, znajomości, ukończone szkoły i klasy. Są to dane dość precyzyjne, dlatego łatwo nas znaleźć. A skoro każdy może nas znaleźć, to musimy uważać na to co piszemy i pokazujemy. Nie chcemy przecież, żeby mama widziała nas z piwem czy papierosem w ręce, a dziewczyna na imprezie z inną. Nie chcemy, żeby wujek wypominał nam słownictwo w komentarzach pod zdjęciem, a tata oglądał naszych znajomych. Dlatego większość bardzo uważa, i myślę, że zapewni to portalowi jeszcze kilka lat dobrego funkcjonowania. Są oczywiście różni ludzie, także tacy którym nie zależy na opinii innych, czy dla żartów podszywają się pod kogoś innego. Przez nich często ubywa użytkowników, ale populacja tego społeczeństwa nie jest raczej zagrożona. Przynajmniej na jakiś czas.

Ruski film

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew dziś w wywiadzie telewizyjnym nazwał obarczanie stalinowskiego ZSRR na równi z hitlerowskimi Niemcami odpowiedzialnością za rozpętanie II wojny światowej “cynicznym kłamstwem”.

interia.pl

To dziwne, bo historia jest przecież jedna. Tymczasem każdy patrzy na nią inaczej i widzi coś innego. Po latach milczenia i ukrywania faktów, nagle Rosja chce zrzucić część odpowiedzialności na chyba największą ofiarę II wojny światowej – Polskę.

Gdyby Józef Beck był niemieckim agentem, to nie byłoby problemu ze stworzeniem korytarza z Niemiec do Prus. Takie proste i logiczne argumenty chyba uciekły rosyjskim historykom.

Polska znowu stała się celem ataków. My chcemy pamiętać o tej tragedii, chcemy żeby była dla nas przestrogą i chcemy być z siebie dumni. Jednak poza naszymi granicami odbierane jest to inaczej. Każde obchody wydają się być wołaniem “to ich wina!”, podczas gdy są dla nas tylko chwilą zadumy. I chociaż władze Niemiec mówią otwarcie o winie ich dziadków, to scena polityczna i społeczeństwo wydają się być podzielone pod tym względem. Rosjanie już nie boją się niczego. Kłamią w żywe oczy, bo pewnie po 64 latach w końcu spalili wszystkie obciążające ich dokumenty. Reszta Europy i Świata nie jest zainteresowana tematem II wojny światowej. Jedni jej nie doświadczyli, drudzy na niej mogli zarobić, więc po co się odzywać. Jeszcze wypłynie coś, o czym pamięć powinna dawno zatonąć…

Media zamieszane w ataki z 11 września?

11 września 2001 roku CNN i BBC informowały o zawaleniu się budynku WTC7 zanim rzeczywiście legł w gruzach. Przeprowadzone śledztwo dowiodło, że prorocza informacja została dostarczona mediom przez agencję Reuters. Reporterka BBC, Jane Standley, mówiła o zniszczeniu kompleksu WTC, na pasku informacyjnym widniała wiadomość o zawaleniu się budynku Salomon Brothers (WTC7), a w tle… wieżowiec stał nienaruszony.

WTC7

Klatka wycięta z relacji reporterki BBC

Jak się później okazało, Standley nie miała pojęcia jak wygląda WTC7 i w którym miejscu Manhattanu się znajduje. Następnie sama powiedziała:

“It’s very unfortunate,” she said “that this whole conspiracy kind of I think rather ridiculous situation has grown out of what’s really a very small and very honest mistake.”

Też twierdzę, że cała ta sytuacja i wszystkie zarzuty były wynikiem małej pomyłki. Ktoś komuś coś powiedział, szepnął, ktoś przeczytał nie ten dokument który powinien, a później informacja poszła w świat. Tylko jakim cudem ktoś wiedział, że zawali się akurat 186 metrowy WTC7? Wówczas w Nowym Jorku było ponad 70 wyższych wieżowców i około 200 o podobnej wysokości. W WTC7 nic nie uderzyło, nie mógł się także zawalić w skutek upadku WTC1 i 2. Ktoś z pewnością wiedział, że WTC7 również się zawali.

Ciężko stwierdzić kto mógł być wtajemniczony w plan ataku, czy raczej demolki miasta. Nie można jednoznacznie wskazać, czy był to ktoś z BBC, CNN, agencji Reuters, czy był to dziennikarz, informator czy zwykły przechodzień. Jednak jestem niemal pewien, że ktoś wiedział wcześniej co się stanie, dlatego ta wiadomość wyciekła i ujrzała światło dzienne wcześniej niż powinna.

http://news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/conspiracy_files/7434230.stm#9

WTC7 no2

Szkic ataków na WTC

Walczmy o prawdę

Popularność zyskuje blog grypa666 oraz filmy z dr Piotrem Beinem. Jak sam mówi, poziom świadomości ludzi rośnie. To bardzo budujące i ważne. Ważne, że ktoś się zajmuje tematem przymusowych szczepień i całej machiny która ma temu towarzyszyć.

Mnie jednak interesuje coś innego. Coś, co wydarzyło się wcześniej i nie zostało wyjaśnione do końca, a może mieć związek z obecną sytuacją.

Ataki z 11 września 2001 roku. Nine/Eleven Commission report (Final Report of the National Commission on Terrorist Attacks Upon the United States) jest stekiem bzdur i kłamstw, a to przecież oficjalny raport komisji. Sprawa ucichła, pojawiły się nowe problemy. Nagle wszyscy zapomnieli o tak wielkim kłamstwie i tak wielkim morderstwie. Może ludzie nie wierzą, że ktoś mógł zaplanować taki atak na własnych rodaków. Też w to nie wierzę, ale nie znam prawdy, dlatego nie mogę takiej ewentualności wykluczyć.

Muszę się zastanowić, co ja, zwykły i mały człowiek mogę zrobić w tej sprawie. I zrobię to.

Ludzie koty

Im więcej angażuję się w życie różnych internetowych społeczności, tym bardziej jestem przerażony. Na całe szczęście brakuje mi czasu i ochoty, żeby godzinami siedzieć i rozmawiać z ludźmi za pomocą klawiatury, ale wcale nie trzeba wiele, żeby zadrzeć z jakimś internetowym buntownikiem, mędrcem albo chuliganem.

Czasem napiszę coś na forum jednej z uczelni na nasza-klasa.pl (poświęciłem zresztą temu jeden wpis na tym blogu). Szybko jednak zostaje “przegadany” przez tanie flirty świeżaków albo umawianie się na imprezę (z której i tak nic nie wyjdzie). Ostatecznie w sąsiednim wątku ludzie na potęgę spamują i piszą po 2 słowa w poście, jak to mówią “dla zabicia czasu”. I to wszystko studenci.

Czasem napiszę coś na filmweb.pl, jako że lubię oglądać filmy i dyskutować o nich. Jednak tutaj też zaraz znajdzie się miłośnik szybkiej akcji, który film ogląda po to, żeby nie myśleć. Bo jeśli na filmie jest zmuszany do myślenia, to film jest do bani, tak samo aktorzy, reżyser, scenarzysta aż po statystów.

Nawet tutaj na wordpress.com jest mnóstwo tych, którzy jak koty chcą tylko zjeść, pobawić się i przespać. Dla własnego dobra jednak nie wędruję tyle po wordpress’ie, co po innych serwisach.

Zresztą, cały Internet jest pełen takich ludzi. W rzeczywistości chyba znam mniej takich kotów. A to dziwne, bo przecież tutaj można się zastanowić, pomyśleć, ukryć swoje wady. Niestety wielu to nie wychodzi, wręcz przeciwnie: anonimowość dodaje odwagi, wiary we własne siły i myśli, a to bezlitośnie obnaża nas i naszą ułomność.

Nawet sam Stanisław Lem coś o tym wiedział:

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

My już mamy swoją Madonnę

My już mamy swoją Madonnę, tę świętą. Inne nam nie potrzebne.

Madonna nie może zaśpiewać w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – uważa mazowiecki radny Marian Brudzyński. Właśnie zaczął montować “międzyśrodowiskowy komitet protestacyjny” z Akcją Katolicką i działaczami parafialnymi.

Madonna 15 sierpnia ma wystąpić dla kilkudziesięciu tysięcy widzów na lotnisku na Bemowie.

- Koncert przypada na dzień bardzo ważny dla nas, katolików. Śpiewamy pieśni maryjne do Matki Bożej, pielgrzymi po trudach drogi wchodzą do Częstochowy. To też rocznica cudu nad Wisłą, czas uroczystości patriotycznych, wreszcie – kolejne trudne dni Powstania Warszawskiego – tłumaczy radny Marian Brudzyński.

- Częstochowę od Bemowa dzielą setki kilometrów – mówię.

- Jesteśmy w jednej wielkiej wspólnocie ducha, odległość nie gra roli – odpowiada radny i dodaje jeszcze jedną okoliczność, która sprowokowała go do powołania “międzyśrodowiskowego komitetu protestacyjnego”. – Data koncertu w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to nie przypadek, ale celowa akcja skandalizujących specjalistów od wizerunku.

- Zresztą ona sama też prowokuje – uważa radny. – Żyje w związku nieformalnym. To nie przypadek, że na partnera życiowego wybrała mężczyznę o imieniu Jesus, a córkę nazwała Lourdes, jak miejsce święte. Apeluję o wrażliwość. Władze miasta muszą zmienić datę koncertu, albo się z niego wycofać, zapłacić kary umowne i tyle.

Jako katolik, Polak i użytkownik

Brudzyński to dawny działacz LPR i b. przyjaciel Romana Giertycha, dziś z nim skłócony. To także wierny słuchacz Radia Maryja, którego dobre kontakty z o. Rydzykiem zakończyły się w 2006 r., gdy publicznie skrytykował politykę redemptorysty. Dziś zasiada w sejmiku Mazowsza i prowadzi autorski portal. Tam publikuje listy ostrzegawcze w sprawie Madonny. Adresatami są radni, prezydent Warszawy, MSWiA. W korespondencji nazywa gwiazdę “obrazoburczą Antymadonną”, “piosenkarką obsceniczną”, “niezwykle perwersyjną”. W rozmowie jest mniej radykalny: – Jako piosenkarka nie przeszkadza, jest przeze mnie fajnie postrzegana.

Prowadzi jednak internetową zbiórkę podpisów pod protestem. – Mam już kilkaset głosów poparcia, sprawa rozwija się bardzo dobrze – ocenia radny.

Oburzony z Gdańska, wpis 288.: “Na ile to możliwe, walczmy z szatanem!!!”. Inny – 276., Berlin: “Stawiać tamę przed kloaką to być albo nie być dla człowieka, dlatego popieram apel o zakaz występów tej córki bluźnierstw wszelkich…”.

Protest Brudzyńskiego trafił też do sponsora koncertu Allegro.pl. Przedstawia się tam jako “katolik, Polak, radny, użytkownik serwisu” i terenowy reprezentant stowarzyszenia Unum Principium, które zorganizowało tzw. protest bydgoski. Zimą tego roku grupa działaczy katolickich ze wsparciem biskupa utrąciła wystawienie spektaklu muzycznego w Bydgoszczy, podczas którego publiczność miała osądzić Chrystusa i SMS-ami zadecydować o ewentualnym ukrzyżowaniu.

Po szczegóły akcji odsyła na www.krucjata.serwis.propolonia.pl.

Prezydent zagrożona suspensą

Radny zdradza, że jeśli jego apele nie wstrzymają koncertu, akcja obejmie też sferę ducha. – Kościół ma pewnego rodzaju straszak – mówi. – Może nałożyć karę suspensy, czyli wysłać wiernego czasowo poza wspólnotę. Tak dzieje się, gdy katolik działa na szkodę wiary. Ma prawo wejść do kościoła, ale nie może przyjmować sakramentów świętych.

Taki los – ostrzega Brudzyński – może spotkać prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Już teraz jako animator akcji i polityk, który jest blisko duchowieństwa, “ma sygnały od niezadowolonych księży”. Są oburzeni, że miasto dopuściło do koncertu w dniu Matki Boskiej Zielnej.

Prezydent może uniknąć kary, jeśli wycofa “poparcie dla koncertu piosenkarki skandalistki o wizerunku obrazoburczej Madonny”.

W ratuszu tłumaczą, że nie są organizatorem koncertu ani stroną umowy z Madonną.

- Wiemy o kościelnym święcie – mówi Jarosław Dąbrowski (PO), burmistrz Bemowa. – Organizatorzy zapewnili mnie, że data jest przypadkowa, wynika z kalendarza artystki.

Mówię burmistrzowi o groźbie suspensy dla prezydent Warszawy. – Mam informację, że podczas koncertu nie będzie się działo nic, co mogłoby obrazić uczucia religijne. To tylko koncert, po co mieszać do tego ideologię? – pyta Dąbrowski. – Żadnych zmian terminów nie będzie. Madonna na Bemowie to dla nas ogromna promocja.

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6707077,Madonna_zbyt_perwersyjna_dla_katolikow.html

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6795585,Walesa_kontra_show_Madonny___Popieram_protest_.html (+ komentarz posła Palikota)

Dzięki tym protestom umacnia się wyobrażenie o Polsce i Polakach. Jednak jesteśmy zaściankiem Europy, może nawet Świata. Madonna jeszcze nie wystąpiła, nawet nie była nigdy w Polsce, ale niektórym to wcale nie przeszkadza.

Muszę przyznać, że nie miałem pojęcia o jakimś święcie 15 sierpnia. Teraz wiem, że jakieś tam jest, ale nie pamiętam już z jakiej okazji. Pamiętam za to doskonale, że 15 sierpnia Madonna da koncert na Bemowie. I taki jest efekt tego protestu, promocja Madonny a nie święta.

Zresztą to dziwne, że grupa ludzi protestuje przeciwko jakiemuś wydarzeniu, bo w jego dniu jest jakieś święto. A co jeśli tysiące fanów zaczną protestować przeciwko obchodzeniu tego święta, bo 15 sierpnia Madonna daje koncert?

Uroki demokracji.

Co napisać dziewczynie na naszej-klasie?

Właśnie tak brzmi jedna z fraz, dzięki której ktoś trafił na ten blog. Niestety nie wiem co napisać dziewczynie na naszej-klasie. Tym bardziej, że nie wiem jaki ma być tego efekt. Mogę się tylko domyślać, dlatego też zamieszczam dialog z filmu Słodko gorzki:

Shelley – Dzień dobry
Dziewczyna – Dzień dobry
Shelley – Jesteś bardzo ładna, chciałbym cię poznać
Dziewczyna – Dziękuję
Shelley – Platon opowiadał, że kiedy zrzucano ludzkie dusze z nieba na ziemie to pękały i rozpadały się na połówki, i od tego wypadku błąkają się po ziemi w poszukiwaniu tej swojej drugiej połowy. I wiesz, kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem, to od razu wiedziałem, że to właśnie ty jesteś tą moją połową. Czujesz to samo?
Dziewczyna – Nie wiem
Shelley – Jest taka stara serbska pieśń “Jutro będzie koniec świata, nie przepadnie – mała strata”. I do dziś też tak myślałem, do dziś… Życie nie jest zepsute, życie ma tylko gorzko słodki smak. Jesteś taka słodka i tak gorzkie jest to, że jesteś taka młoda, ale z żadnego z tych smaków nigdy bym nie zrezygnował
Mat – Ty, Shelley, długo tak możesz?
Shelley – Długo. Akceptuję cię taką jaką jesteś, piękną, młodą, niedostępną. Ale może kiedyś, za 2 lata…

A tu oryginalna scena z filmu, jakby ktoś chciał się nauczyć na pamięć i wyrecytować przed dziewczyną: http://www.youtube.com/watch?v=mwzT3WfhnfU

Następna strona »


Coś mądrego


– Wiesz co mi się w tobie podoba, Marlon?
– Wiem, kurwa, maniery.
– Nie... Powodzenie u kobiet.
– A... u kobiet?
– A u kobiet właśnie to mi się nie podoba.

Marlon (Rafał Olbrychski),
Igor (Michał Dworczyk)

Słodko gorzki

Statystyki bloga

  • 9,434 wejść

Goście

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Autorzy

serceganja