Ostatnio ktoś trafił na tę stronę za pośrednictwem wyszukiwarki wordpress’u wpisując w nią frazę “filmy prawdy”. Wątpię, że znalazł tu to czego szukał. Nie wiem też o jakie “filmy prawdy” dokładnie chodziło. Skłoniło mnie to jednak do pewnej refleksji. Jaki film można nazwać filmem prawdy?
Wydaje mi się, że wszystkie filmy są filmami prawdy, a w szczególności te których akcja toczy się w czasie rzeczywistym i przedstawiają hipotetycznie rzeczywiste wydarzenia. I takie filmy najbardziej lubię oglądać. Oczywiście fabuła, akcja, gra aktorów, to aspekty na których najbardziej się skupiamy, ale ja największą przyjemność czerpię z obserwacji tzw. scenografii. Lubię oglądać polskie filmy początku lat 90. Lubię ten klimat, a filmy doskonale oddają ówczesną rzeczywistość. Dlatego też każdy film jest chociaż po części “filmem prawdy”.
Dla mnie każdy film jest filmem prawdy w mniejszym lub w większym stopniu.
Na przykład taka “Mechaniczna pomarańcza” czy “Lśnienie” pokazują nam trochę prawdy o Kubricku.
A takie “Psy” oprócz tego, że dla większości są filmem akcji, fabularnym czy sensacyjnym, to ukazują również istotne zmiany lat 90 w Polsce.
Może i pokazuję trochę prawdy o Kubricku, a przede wszystkim są najlepszymi przykładami jego geniuszu filmowego (jak i “2001: Odyseja Kosmiczna” – najlepszy film wszechczasów według mnie).
Zgadzam się więc, że pokazują trochę prawdy o jego osobowości i jego widzeniu świata.
Jednak zamiast “filmy prawdy” lepiej brzmi “taśmy prawdy”.